Kibice Śląska są w ścisłej czołówce - twierdzi do niedawna fan z „Galery”


Nowy piłkarz Śląska Adam Marciniak znany jest w mediach przede wszystkim z wypowiedzi trenera Krzysztofa Globisza, który zarzucał mu, że odmówił gdy w reprezentacji U-20. O tym jakie były prawdziwe przyczyny jego absencji na mistrzostwach, a także o tym jak z aktywnego kibica stał się zawodowym piłkarzem, przed wyjazdem na Cypr opowiedział wychowanek ŁKS-u


Wszystko już spakowane na wyjazd?

Tak wszystko już gotowe.

Wie już Pan z kim będzie w pokoju?

Nie, tego jeszcze nie wiem.

A może będzie Pan trzymał w nim miejsce dla Piotrka Ruszkula?

No powiem szczerze, że nie wiem dokładnie co z tą sprawą. Piotrek napisał mi smsa parę dni temu że jest taka możliwość iż przyjdzie do Śląska. Jeśli by przyszedł byłoby bardzo fajnie, ale niestety nic więcej nie wiem na ten temat.


 

Przydałby się taki napastnik jak on Śląskowi?

Na pewno Piotrek jest bardzo dobrym atakującym, rozwojowym, młodym, ma smykałkę do zdobywania goli. Kolejny napastnik, który podkręciłby konkurencje nigdy by nie zawadził.


Na jakich pozycjach poza lewą obroną może Pan pomóc Śląskowi?

Generalnie gdzie trener by mnie nie rzucił będę grał. Najlepiej czuje się na lewej stronie obrony, ale środek defensywy też nie jest mi obcy.

Jak chłopak z „Galery”, trafił w poprzednim sezonie do pierwszego składu ŁKS-u?

To było dla mnie bardzo niespodziewane. Jeszcze jesienią 2006 roku chodziłem na mecze i dopingowałem chłopaków. Byłem blisko drużyny, aczkolwiek nie myślałem o graniu. Zdarzyło się tak, że Robert Szczot i Arek Mysona doznali kontuzji. Na całą lewą stronę zostało nas tylko dwóch: ja i Mariusz Magiera. Mariusz poszedł na lewą pomoc, a chcąc nie chcąc trener musiał postawić również na mnie i zacząłem grać.

Co to za uczucie dla tak młodego gracza zbierać pierwsze ligowe szlify mając przy sobie takie tuzy jak Tomaszowie Kłos i Hajto?

Jest to wielkie wyróżnienie. Na pewno pierwsze mecze były dla mnie niesamowitym przeżyciem, kiedy wychodziłem na boisko i zdawałem sobie sprawę, że ludzie którzy wisieli u mnie w pokoju na plakatach, teraz są dla mnie teraz partnerami z obrony. Później, grając człowiek się do tego przyzwyczaja, ale ten pierwszy moment zrobił na pewno wielkie wrażenie.


Z drugim z tych zawodników przeszedł Pan w lecie do Górnika Zabrze. Hajcie udało się i gra w pierwszym składzie, a Pan zagrał tylko w jednym spotkaniu, dlaczego?

Taka jest piłka. Co mogę powiedzieć. Gdybym wiedział czemu nie gram to pewnie bym był świetnym trenerem. Po prostu tak wyszło. Trener obrał taką koncepcję i musiałem grzać ławę. Może pierwsza przeprowadzka miała na to jakiś wpływ. Ciężko powiedzieć. To co było w Górniku już się skończyło. Teraz jestem w Śląsku i skupiam się tylko na grze i na awansie z nowym klubem do ekstraklasy.

W międzyczasie były Mistrzostwa Świata do lat dwudziestu. Czemu Pan nie pojechał?

Trener Globisz zadzwonił do mnie i powiedział że jest turniej w Jordanii. Potem rozmawiał z klubem, gdzie usłyszał, że w tym samym czasie ŁKS jedzie do Stanów. Opiekun kadry poinformował wszystkich, że nie ma problemu. Zapewnił, że po trzech dniach konsultacji wrócę do klubu i pojadę do Stanów, a on się zastanowi w tym czasie czy mnie powoła na mistrzostwa. Pojechałem więc do Pruszkowa. Wziąłem udział w kilku treningach i sparingu, a kiedy miałem wracać do Łodzi trener powiedział, że są kontuzje i musze jechać z kadrą do Jordanii. Umowa była inna, więc chciałem aby PZPN skontaktował się z klubem. Pan Globisz odparł, żebym sam dogadał się z trenerem Chojnackim. Po powrocie do Łodzi porozmawiałem z prezesem i trenerem klubowym. Oni doszli do wniosku, że nie tak się umawiali z Globiszem i że wszystko w USA jest już opłacone, więc mam lecieć. Selekcjoner się obraził i nie powołał mnie do kadry, a potem zrobił aferę w mediach, że to ja odmówiłem gry na mistrzostwach, co było zupełnym absurdem, bo sprawa rozchodziła się o turniej w Jordanii. Wszystko się rozdmuchało i odbiło na mnie, ale ja do Pana Globisza nic nie mam.


Czy jakby była okazja to podalibyście sobie ręce i wyjaśnili tą sprawę?

Ja bym chciał, bo tak naprawdę nie mieliśmy okazji do tej pory. Uważam tego trenera za człowieka odpowiedzialnego. Chciałbym z nim kiedyś spotkać się, żeby usiąść i wyjaśnić tą sytuacje po czasie, bo przecież nie można się całe życie obrażać.

Zdajesz sobie sprawę, że masz na wstępie plusa u kibiców Śląska, z racji tego, że strzeliłeś w lidze gola Zagłębiu Lubin?

(śmiech) No tak tutaj jest ta regionalna rywalizacja, jak zresztą wszędzie. W Łodzi mieliśmy mecze z Widzewem, w Zabrzu z Ruchem Chorzów. Fajnie by było zagrać w przyszłości dobry mecz przeciwko Zagłębiu, przypodobać się kibicom. Wiadomo, że jeśli ma się doping za sobą lepiej się gra. W sercu na zawsze będę miał ŁKS, ale wiadomo, że jeśli gdzieś się gra i kibice są świetni, też można się przywiązać. W Zabrzu fani byli w porządku. O kibicach Śląska słyszałem już bardzo wiele pozytywnych opinii. Zresztą pamiętam jak Śląsk przyjechał do Łodzi z grupą około ośmiuset osób. Kibice Śląska są w ścisłej czołówce w Polsce, a więc nic tylko grać przy takiej publiczności.

Jesteś wypożyczony na pół roku, co potem?

Szczerze mówiąc nie wiem. Fajnie by było po awansie zostać, ale naprawdę nie mam pojęcia jak dogadały się kluby.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.