Kolejny remis. Śląsk - GKS Jastrzębie 1:1 (0:0)
Goście przyjechali na Oporowską nastawieni ultradefensywnie, ośmiu zawodników starało się murować dostęp do bramki. Po przechwycie piłki gracze z Jastrzębia Zdroju próbowali szybko kontratakować. W całym meczu gościom nie udało się oddać strzału na bramkę strzeżoną przez Janukiewicza, jednak futbolówka wpadła do siatki po nieszczęśliwym zagraniu Lipińskiego. Akcja zaczęła się od dośrodkowania Żbikowskiego, a obrońca WKSu w zamiarze miał wybić ją na róg, jednak sięgną piłki tylko czubkiem buta i nieszczęśliwie skierował do bramki. Po tym fakcie wrocławianie zaczęli z pasją atakować bramkę Pasia i jeden z nich przyniósł skutek. Rosiński pięknie uderzył z 16 metrów i kibice szaleli z radości. Śląsk niesiony dopingiem starał się zdobyć zwycięskiego gola, ale goście umiejętnie wybijali wrocławian z rytmu. Często przejawiało się to długotrwałym leżeniem na murawie po starciach z graczami WKSu. Grę „na czas” goście mieli opanowaną perfekcyjnie.
Śląsk mógł jednak rozstrzygnąć losy meczu w pierwszej połowie. W 9 minucie Wielgus trafił w słupek, uderzał jednak z ostrego konta. Dobrą okazję miał także Ostrowski, ale uderzenie z 16 metrów z łatwością padło łupem bramkarza. Wrocławianie zmuszeni do ataku pozycyjnego nie potrafili znaleźć sposobu na przedarcie się przez podwójną gardę gości i mimo posiadania optycznej przewagi wywalczyli tylko jeden punkt.
Drom
Śląsk: Janukiewicz – Lipiński (70 Kasprzycki), Ignasiak, Lis – Wołczek Sztylka, Ulatowski, Wan – Ostrowski (62 Kosztowniak) – Kowalczyk (67 Rosiński), Wielgus.
źródło: własne