Kontrowersje w meczu Śląsk - Widzew? Mocne słowa i tłumaczenia

Kontrowersje w meczu Śląsk - Widzew? Mocne słowa i tłumaczenia

fot.:

Mecz Śląska Wrocław z Widzewem Łódź zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:1. Po końcowym gwizdku dużo mówiono o pracy sędziego, Bartosza Frankowskiego, który podyktował rzut karny i po konsultacji z wozem VAR, uznał jednego z goli dla WKS-u. Z decyzjami arbitra nie zgadzają się piłkarze trenera Myśliwca. Stykowe sytuacje zostały wyjaśnione przez Polski Związek Piłki Nożnej i Adama Lyczmańskiego z Canal+. 



 

W sobotni wieczór Śląsk Wrocław pokonał 2:1 Widzew Łódź i wrócił na pierwsze miejsce w tabeli. Trójkolorowi odnieśli pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej, a po końcowym gwizdku dużo mówiono o poziomie sędziowania Bartosza Frankowskiego, który w drugiej połowie miał ręce pełne roboty. 

37-letni arbiter w całym spotkaniu pokazał aż jedenaście żółtych kartek i musiał podjąć decyzje, które bezpośrednio miały wpływ na wynik spotkania, a z którymi nie zgadzają się łódzcy piłkarze. O które sytuacje chodzi i jak komentują je eksperci?

► RZUT KARNY DLA ŚLĄSKA - GIKIEWICZ VS PETKOW

W 51. minucie po wznowieniu gry z rzutu rożnego i wybiciu piłki przez gracza Widzewa, zgarnął ją Patrick Olsen i zdecydował się na dośrodkowanie w okolicę jedenastego metra. Do lecącej futbolówki wyskoczyli Rafał Gikiewicz oraz Aleks Petkow. Bramkarz gości próbował ją wypiąstkować, ale zamiast w piłkę, spadającą ręką trafił w głowę Aleksa Petkowa. Bułgar upadł na ziemię, a Bartosz Frankowski bez wahania wskazał na wapno.

- Dałem argument sędziemu do podyktowania rzutu karnego, chociaż ja mu (Aleksowi Petkowowi - przyp.red.) uczesałem grzywkę. To było delikatne muśnięcie jego głowy. Jeżeli takie karne będziemy gwizdali…

- powiedział po meczu Rafał Gikiewicz, który za faul na Petkowie, ujrzał żółty kartonik.

Rzut karny wykorzystał Matias Nahuel Leiva, wyprowadzając Śląsk na prowadzenie. Jedenastka podyktowana dla gospodarzy była tematem dyskusji w programie Liga+Extra na antenie Canal+. Zdaniem Adama Lyczmańskiego, eksperta przywołanej stacji, decyzja sędziego z Torunia była prawidłowa

- Bramkarz mija się z piłką, nie trafia w nią, a w głowę przeciwnika. Dla mnie decyzja prawidłowa, czyli rzut karny. (...) Nie każdy kontakt musi oznaczać od razu jedenastkę, ale zawsze podkreślam, że musi to być w walce o piłkę. W tym przypadku, była to próba wybicia jej, nieudolna zresztą

Głos zabrał również szkoleniowiec gospodarzy, Jacek Magiera: 

- Jest wiele kontrowersji, musielibyśmy cofnąć się do niejednej sytuacji. Utrudniamy sobie życie. Nie chcę na ten temat mówić. Jakby ten karny był przeciwko nam, to pewnie siedziałbym tutaj czerwony ze złości. Według mnie coś jest nie tak z tymi interpretacjami. Dzisiaj Widzew, wcześniej my, i tak to się kręci. Po prostu coś jest nie tak

► NAHUEL NA SPALONYM?

Jeszcze więcej kontrowersji wywołała sytuacja z 78. minuty, w której Nahuel Leiva wbiegł w wolną przestrzeń i po zagraniu od Samca-Talara, wyszedł sam na sam z bramkarzem i skierował piłkę do siatki. Początkowo, sędzia asystent Paulina Baranowska zasygnalizowała spalonego, ale po konsultacji z wozem VAR, gol został uznany

Cała akcja stała się przedmiotem analizy w cotygodniowym "Klipie tygodnia" na profilu Łączy nas piłka, a wyjaśnił ją Paweł Gil (Instruktor VAR w UEFA, Koordynator ds. szkolenia sędziów VAR w PZPN). Linię spalonego złamał Luis Silva. 

W poniższym materiale zaprezentowanym przez PZPN, Gil dokładnie wyrysował linię, potwierdzając tym samym, że Nahuel strzelił gola w legalny sposób. W przypadku zawodnika Widzewa, punktem stycznym była stopa, a u Hiszpana kolano.

Identyczne zdanie ma Adam Lyczmański, podkreślający, że wystająca ręka Nahuela nie może być brana pod uwagę, gdyż tą częścią ciała nie można zdobyć bramki.

► SANCHEZ FAULOWANY PRZEZ PETKOWA?

Jeśli piłkarze i kibice Widzewa chcą mówić o decyzji na niekorzyść ich zespołu, taki pretekst daje im akcja z 61. minuty meczu. Po zagraniu Pawłowskiego w pole karne, próbujący opanować futbolówkę Jordi Sanchez, był pociągany za koszulkę przez obrońcę WKS-u, Aleksa Petkowa i upadł na ziemię. Sędzia kazał kontynuować gry i nie doszukał się przewinienia. 

Inne zdanie na ten temat ma Adam Lyczmański, ekspert Ligi+Extra, który zauważa, że arbiter z Torunia popełnił błąd i gościom należał się rzut karny, a Bułgar powinien zostać ukarany napomnieniem.

- Uzasadnione pretensje zawodnika Widzewa. Powinien to być rzut karny dla gości i dodatkowo żółta kartka dla piłkarza Śląska. Sędzia gry nie przerwał, VAR nie interweniował, naprawdę nie wiem, dlaczego. Jest to błąd

EMOCJE BYŁEGO PIŁKARZA ŚLĄSKA

Dla Widzewa sobotnie starcie było już drugim w przeciągu kilku dni, w którym sędzia musiał wspomagać się systemem VAR. W środku tygodnia łodzianie odpadli z Pucharu Polski po porażce 1:2 z Wisłą Kraków. Biała Gwiazda doprowadziła do dogrywki po bramce Angela Rodado w doliczonym czasie gry. Wzbudziła ona gigantyczne dyskusje. Nie brakowało opinii, że trafienie powinno zostać anulowane po faulu na graczu w czerwonej koszulce. 

Kilkanaście minut po meczu we Wrocławiu, na portalu "X" pojawił się wpis kapitana Widzewa, Bartłomieja Pawłowskiego, który w ostrych słowach ocenił pracę sędziów w ostatnich meczach z udziałem RTS-u. 

- Panowie, okradliście nas z awansu w Fortuna Pucharze Polski i z punktów w PKO BP Ekstraklasie. Macie dostęp do technologii i masę powtórek. Doradzają Wam w wozie Var, a na koniec i tak przypominają się sceny z Piłkarski Poker dzięki Waszej pracy. Dość przymykania oka na Waszą nieudolność

- dodał Pawłowski w mediach społecznościowych. Jego wpis po kilku godzinach został usunięty przez autora.  

Po tym jak emocje opadły, nadeszła refleksja i były piłkarz Śląska przeprosił za swoje słowa

Żeby dopełnić formalności, należy wspomnieć jeszcze o nieuznanej bramce Mustaficia w doliczonym czasie pierwszej połowy. Jak widać na powtórkach, podczas podania Rzuchowskiego, na wyraźnym spalonym został przyłapany Piotr Samiec-Talar. W tym przypadku nie ma mowy o żadnym błędzie sędziego.

W następnej kolejce Śląsk zagra w Białymstoku z Jagiellonią, a Widzew u siebie z Legią.

Marcin Sapuń

Autor

Marcin Sapuń

Urodzony Wrocławianin i oczywiście kibic Śląska Wrocław. W redakcji działam od lipca 2022 roku, a od marca 2024 roku pełnię funkcję zastępcy redaktora naczelnego. W Śląsknecie zajmuję się głównie pisaniem artykułów, ale również komentowaniem meczów, czy ostatnio tworzeniem wyjazdowych kulis.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.