Kontuzja nie tak poważna jak sie wydawało!

Kontuzja bramkarza Śląska Krzysztofa Pyskatego na szczęście nie okazała się tak groźna, jak początkowo przypuszczano. Pierwsza diagnoza wydana przez wrocławskich lekarzy mówiła o uszkodzonych wiązadłach krzyżowych i o półrocznej przerwie w treningach. W minionym tygodniu piłkarz Śląska wyjechał do specjalistycznej kliniki w Austrii, gdzie najpierw przeszedł badania, a w piątek poddał się zabiegowi chirurgicznemu. Ostatecznie nie potwierdziły się przypuszczenia, że zawodnik ma uszkodzone więzadła krzyżowe. Nie ukrywam, że kamień spadł mi z serca - mówi Krzysztof Pyskaty. Okazało się, że miałem uraz łąkotki oraz drobny odprysk, który wbił mi się w więzadła. Część łąkotki została uzupełniona i oczyszczona, a od lekarza na pamiątkę dostałem kawałek kostki z mojego kolana. Ale najważniejsze, że więzadła nie są uszkodzone i kolano jest stabilne - tłumaczy zawodnik.



Przez najbliższe trzy tygodnie nie wolno mi nic robić - opowiada Pyskaty. Później przez kolejne trzy tygodnie mogę tylko lekko truchtać, ale tylko po prostej drodze, tak aby nie skręcać nogi. Do normalnego treningu powrócę pod koniec stycznia i na pewno będę gotowy do gry w rundzie rewanżowe - kończy zawodnik Śląska.

Operacja Pyskatego w Austrii kosztowała 20 tysięcy złotych. Koszty zabiegu w całości pokryje wrocławski klub.

źródło: Gazeta Wyborcza

Autor

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.