Kto odejdzie ze Śląska?

Wraz z końcem sezonu kończą się kontrakty aż pięciu zawodnikom Śląska. Umowy z klubem wygasają Jackowi Banaszyńskiemu, Vladimirowi Capowi, Petrowi Pokornemu, Antoniemu Łukasiewiczowi oraz Wojciechowi Górskiemu.

Jeśli działaczom Śląska uda się latem uzupełnić kadrę nowym bramkarzem los "Banana" wydaje się być przesądzony. Propozycję rozwiązania kontraktu dostał jeszcze przed rozpoczęciem rundy wiosennej. O status nr 1 w bramce rywalizować będzie zapewne nowy nabytek z całkiem przyzwoicie spisującym się na tej pozycji wiosną Wojciechem Kaczmarkiem. Ten pozostaje jak na bramkarza wciąż młodym, perspektywicznym zawodnikiem i zapewne taki wariant okaże się na nowy sezon najlepszy.

Z drużyną pożegna się również zapewne Vladimir Cap. Czech wyraźnie przegrał rywalizację na lewej obronie z Mariuszem Pawelcem. Reprezentant Polski spisuje się jeszcze pewniej niż w zeszłej rundzie, a Cap w 12 rozegranych meczach (w tym 6 w Ekstraklasie) nie zachwycił. Trenerzy zapewne i tutaj zechcą zastrzyku świeżej krwi tak, aby rywalizacja o miejsce w zespole ani na chwilę nie osłabła. Tego Cap nie gwarantuje.


 

Jeszcze pewniejsze jest pożegnanie się z zespołem Petra Pokornego. Ten urodzony w Hradec Kralove piłkarz rozegrał w tym sezonie z pierwszą drużyną tylko 4 mecze, częściej - sześciokrotnie - występując w Młodej Ekstraklasie. Rywalizację zdecydowanie przegrał tak z Piotrem Celebanem, jak i z Jarosławem Fojutem. Biorąc pod uwagę, że do składu wróci Dariusz Sztylka, szanse Czecha na grę we Wrocławiu maleją niemal do zera.

Inaczej na przyszłość zapatruje się zapewne Antoni Łukasiewicz. Przebojowo zapewnił sobie miejsce w podstawowej jedenastce, stanowiąc o sile Śląska w defensywie i pomocy. Jego gra została doceniona przez Leo Beenhakkera, który powołał go na zimowe zgrupowanie w Portugalii. W tym przypadku kontrakt zawiera klauzulę automatycznego przedłużenia, zatem wszystko wskazuje na to, że nasz nowy nabytek zostanie ze Śląskiem na dłużej.

Czy zakończy się wrocławski epizod Wojciecha Górskiego? Wystąpił on w nadspodziewanie wielu spotkaniach w tym sezonie – w pierwszym zespole zagrał 15 razy. Przed rozpoczęciem rozgrywek raczej nikt nie postawiłby na taki scenariusz wielkich pieniędzy. A jednak, w oczach trenera, dość często był najlepszym z możliwych wyborów. Ale czy to wystarczy? Sam zawodnik zdaje sobie pewnie sprawę z tego, że niekoniecznie.

- Nie zapadły jeszcze żadne ostateczne decyzje – twierdzi Waldemar Tęsiorowski. - Jest jeszcze cały kwiecień i każdy zawodnik ma szansę pokazać, na co go stać. Nic nie jest jeszcze przecież przesądzone jeśli chodzi o transfery po przejęciu klubu przez pana Solorza. A to przecież również będzie miało znaczenie – dodaje.

Autor

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.