Liczy się tylko zwycięstwo!

Stadion przy ulicy Konwiktorskiej będzie areną kolejnej wyjazdowej potyczki wrocławskiego Śląska, w drodze do upragnionego awansu. Juz jutro, 7 V 2008 o godzinie 20.00, zielono-biało-czerwoni zmierzą się z dwukrotnym Mistrzem i trzykrotnym wicemistrzem Polski, jedenastką Polonii Warszawa. Spotkaniu 29. kolejki, które okrzyknięto mianem „meczu kolejki” towarzyszyć będą nie lada emocje, nie będzie to bowiem zwyczajny drugoligowy mecz. Śląsk aby nie stracić przewagi punktowej nad Piastem i Arką tak ciężko wypracowanej przez kilka ostatnich meczów, podtrzymując zarazem kontakt ze ścisłą czołówką musi to spotkanie wygrać. Remis nie zadawala żadnej ze stron gdyż, aby podtrzymać matematyczne szanse na dogonienie pierwszej trójki „czarne koszule” muszą zgarnąć całą pulę. Jeśli ktokolwiek myśli, że zwycięstwo przyjdzie tak łatwo jak przed tygodniem w Płocku myli się przeokrutnie. Zapowiada się ostra walka o każdy centymetr boiska, gdzie inicjatywa leżeć będzie po stronie gości, Poloniści czyhać będą na okazję której w razie czego nie zawahają się wykorzystać. Spotkanie poprowadzi Włodzimierz Bartos z Łodzi


 

Gospodarze zbliżającego się pojedynku rozgrywają swój drugi z rzędu sezon na zapleczu ekstraklasy. Niebawem miną dwa lata od chwili kiedy to Polonia, zamykając tabelę, z hukiem opuszcza salony piłkarskiej elity, na których przebywała nieprzerwanie od ponad 10 lat. Stawiana w roli faworyta zeszłorocznych rozgrywek II ligi rozczarowuje zajmując ostatecznie 6. pozycję. Czy i tak będzie w tym roku? Wszystko na to wskazuje, bowiem szanse na dogonienie rozpędzonej Lechii oraz rewelacyjnego Znicza są jedynie teoretyczne, a przed „czarnymi koszulami” jeszcze mecze z Arką, Piastem i ten jutrzejszy ze Śląskiem.



Stadion przy ulicy Konwiktorskiej jest dla drużyn przyjezdnych niczym „jaskinia lwa”. Komplet punktów wywalczyło tu jedynie bielskie Podbeskidzie, 1 września zeszłego roku sensacyjnie ogrywając Polonię 0:2. Grono drużyn, którym udało się wydrzeć z puli chociaż punkt również nie jest liczne, tworzą je Pelikan (2:2), Warta oraz Kmita (po 0:0). Nie licząc Podbeskidzia, które jest w tym roku ewenementem na skalę europejską (zaledwie 6 bramek straconych przed własną publicznością) Polonia jest jedną z drużyn, która straciła najmniej bramek u siebie – 9. Na tarczy z Warszawy wyjeżdżały m.in. : Wisła, Lechia oraz Znicz. Wyżej wymienione fakty mówią same za siebie. Nie oznacza to oczywiście, że zawodnicy Śląska mają przystąpić do tego meczu z opuszczonymi głowami. Wyniki oraz nazwiska nie umieją grać w piłkę i tego musimy się trzymać. Każde rozstrzygnięcie jest możliwe…



Historia pojedynków między obiema drużynami nie jest aż tak bogata jak można by przypuszczać. Okres świetności Polonii, która okazała się pierwszym powojennym mistrzem Polski był rozbieżny z okresem największych sukcesów Śląska. W 1952 roku Polonia na 41 długich lat żegna się z ekstraklasą. Mówiło się, że przyczyną takiego stanu rzeczy była ówczesna sytuacja polityczna w Polsce. Powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej nastąpił w sezonie 1993/94, jednak słaba wtedy jeszcze Polonia nie zdołała utrzymać się nad czerwoną kreską i podobnie jak przed rokiem Śląsk opuściła ekstraklasę. Banicja trwała krótko, już po 2 sezonach Polonia powraca, tym razem na dłużej. W dotychczasowych meczach Śląska z Polonią do niedawna widać było zdecydowany podział na epizody drugo- i pierwszoligowe. Potyczki obu drużyn w ekstraklasie kończyły się zawszę klęską Śląska (0-0-4 , bramki 1-10), te drugoligowe odwrotnie (5- 3- 1 bramki 16-11), wyjątkiem potwierdzającym regułę był zeszłoroczny blamaż na Konwiktorskiej (1:5). Ogółem w 13. meczach bilans punktowy jest identyczny, po 5 zwycięstw i 3 remisy, w bramkach minimalnie lepsza jest Polonia – 17-21.



W podróż do Warszawy wrocławianie udali się już dziś, przewidując nocleg w Pruszkowie w hotelu przy stadionie Znicza. W Wrocławiu pozostał skarżący się na uraz po meczu z Jastrzębiem Zbigniew Wójcik, a także pauzujący za nadmiar żółtych kartek Tomasz Szewczuk. Ponadto w kadrze na Polonie zabrakło tradycyjnie już Krzysztofa Ostrowskiego, Roberta Rosińskiego, Jakuba Małeckiego, Krzysztofa Szewczyka i Łukasza Tymińskiego, powrócił do niej natomiast po kontuzji Vladimir Ćap, który problemy zdrowotne ma już za sobą.

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.