Po wczorajszym treningu Śląska odbyła się rozmowa między piłkarzami a prezesami wrocławskiego klubu. Tematem tego typu spotkań od dawna są kwestie finansowe. Nie inaczej było wczoraj. Śląska nie wypłaca swoim zawodnikom zaległych pieniędzy, ani nawet bieżących poborów, które rzadko wynoszą tyle, ile średnia krajowa. Skąd działacze wezmą pieniądze na uregulowanie zobowiązań wobec zawodników? Na ten temat nikt w klubie nie chce rozmawiać. Mam to już wszystko w nosie - skwitował poirytowany prezes Ludkowski. Przecież robię co mogę, żeby pomóc klubowi i to kosztem własnego prywatnego życia oraz rodziny. Ja się do Śląska nie pchałem, może jest godniejszy prezes na moje miejsce - dodał i bez słowa zakończył rozmowę.
Nic konkretnego nie miał do powiedzenia także wiceprezes Włodzimierz Mękarski. To są nasze wewnętrzne sprawy i nie będziemy o nich publicznie rozmawiać przekonywał. Co się zmieniło w Śląsku od kiedy prezesem jest Bogdan Ludkowski? Tak naprawdę chyba niewiele. Dalej są ogromne zaległości finansowe, wciąż piłkarze nie dostają swoich, jakże już niskich, pensji, i w końcu dalej nie widać żadnej perspektywy dla wrocławskiego Śląska.