Milowy krok do kadry przy Bułgarskiej?
To bardzo ciekawe, że ostatni w tabeli Ekstraklasy - Górnik Zabrze ma w swoim składzie reprezentanta Polski - Michała Pazdana, z przedostatniej Cracovii powoływany jest Piotr Polczak, a w szeregach Śląska Wrocław nie ma żadnego zawodnika, którym zainteresowany byłby Leo Beenhakker. Jest to sytuacja o tyle dziwna, że WKS gra jak na razie bardzo dobrze, zajmując piąte miejsce w lidze, ale widocznie nie jest to wystarczające osiągnięcie by zwróciło uwagę naszego selekcjonera. Mimo wszystko kilku piłkarzy Śląska prezentuje ciekawy styl i na pewno zasługują przynajmniej na szansę zaprezentowania swoich umiejętności. Taki Janusz Gancarczyk na pewno nie przegrałby wyścigu na sto metrów z Jackiem Krzynówkiem. Paradoksalnie, jeszcze kilka lat temu obu tych zawodników dzieliły lata świetlne, ale dziś piłkarz WKS-u z całą pewnością nie zaprezentowałby się gorzej od niedawnej gwiazdy polskiego futbolu. Można pokusić się o stwierdzenie, że jest lepiej przygotowany fizycznie, ponieważ w przeciwieństwie do "Krzynia" znajduje się w rytmie meczowym. Jedyną alternatywą na lewej pomocy jest Ebi Smolarek, który ma taki sam problem jak Krzynówek - grzeje ławkę w swoim klubie. Realiści twierdzą, że największe szanse na powołanie do reprezentacji z szeregów Śląska ma Sebastian Mila.
Widać gołym okiem, że we Wrocławiu odżył i nabrał większej pewności siebie. Zdążył zapomnieć o nieudanej przygodzie z Austrią Wiedeń i skupił się na dobrej grze w Ekstraklasie. Gdyby tak jeszcze mocniej trzymał się na nogach i lepiej sobie radził w agresywnej walce z obrońcami, to mógłby śmiało stać się reprezentantem "pełną gębą". Polska kadra narodowa nie ma w tej chwili zawodnika będącego alternatywą zarówno dla Krzynówka jak i Rogera. Jedynym takim piłkarzem jest Mila, który dobrze czuje się zarówno na lewej pomocy, jak i w środku drugiej linii. Sebastian już raz był powołany przez Beenhakkera na towarzyski mecz z Danią w sierpniu 2006 roku. Od tego czasu przebył długą i krętą drogę, by wrócić do reprezentacyjnej formy. Obecnie jest już jej bardzo blisko, może nie o włos, ale zaledwie o jedną… milę.
Ponowne sprawdzenie go jest jak najbardziej wskazane, tym bardziej, że Roger Guerreiro, któremu prawa noga służy tylko do wsiadania do tramwaju, bardzo potrzebuje konkurencji. Już w sobotę mecz z Lechem Poznań - najatrakcyjniej grającą drużyną w Ekstraklasie. Wielkie pole do popisu przed Sebastianem Milą! Może to będzie jego "milowy krok" na trasie Wrocław – reprezentacja Polski?