Na wyjeździe... bez zmian. Polkowice - Śląsk 1:0 (1:0)

Bez rekordu, bez zwycięstwa, bez humoru, a co najważniejsze, bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. W takich okolicznościach przyjdzie wracać naszym zawodnikom z kolejnej potyczki wyjazdowej. Piłkarze z Oporowskiej mają jeszcze zaledwie trzy szanse na to, aby nie "świętować" pierwszej rocznicy bez zwycięstwa na wyjeździe. Nie oszukujmy się - tortu nie będzie!!!


 

Przed spotkaniem, pauzujący za kartki Dariusz Sztylka, który w przeddzień meczu obchodził swoje 29 urodziny, nie mogąc pomóc kolegom z zespołu miał nadzieje, że 3 punkty będą dla niego swego rodzaju prezentem urodzinowym. Niestety założenie przerwania złej wyjazdowej passy, jak i pobicie rekordu bez wpuszczonego gola spełzło na niczym. Znów nie udało się wywalczyć historycznego zwycięstwa w Polkowicach. A mecz mógł wyglądać nieco inaczej. Już 4 minuty po pierwszym gwizdku z rzutu wolnego uderzał Dudek, a błąd golkipera gospodarzy przemienia niegroźne z pozoru zagranie na doskonałą szanse otwarcia wyniku. Piłka po odbiciu od ziemi trafia w poprzeczkę i wychodzi w pole, kilka dobitek graczy Śląska trafia w mur polkowiczan i wynik nie ulega zmianie. Niewykorzystane sytuacje mszczą się bezlitośnie. W 11. minucie błędu dopuszczają się defensorzy Śląska, a nie pilnowany Żmudziński z ostrego kąta umieszcza piłkę w bramce Janukiewicza. Po stracie bramki wrocławianie ruszają do odrabiania strat, w 14. minucie dobre prostopadłe podanie otrzymuje Imeh, lecz znajduje się w zbyt niewygodnej pozycji by móc zaskoczyć Szymańskiego. Kolejne minuty nie zmieniają zbytnio obrazu gry. W porównaniu z ostatnim meczem we Wrocławiu Śląsk gra zbyt statycznie i mało kreatywnie. W 27. minucie dobrym dośrodkowaniem popisuje się Ulatowski, Imeh zagrywa ręką w polu karnym i sędzia przerywa grę. Klilka minut po tym potężny strzał Capa z rzutu wolnego zostaje wypiąstkowany przez Szymańskiego. Uwidacznia się lekka przewaga Śląska, która jednak nie przekłada się w żaden sposób na zmianę rezultatu. Tuż przed przerwą mogło być 2:0! Kontra po stracie Śląska. Czterech zawodników Górnika na dwóch obrońców Śląska, bardzo niecelny strzał ratuje wrocławian przed utratą bramki. Do przerwy 1:0.

Drugą odsłonę Śląsk rozpoczyna z dwoma świeżymi graczami. Pączkowskiego i Kaczorowskiego zmieniają Szewczuk i Woźniak. Chwilę po wznowieniu gry w sytuacji sam na sam znajduje się Szczewczuk, strzał i … nie ma bramki! W 49 minucie w polu karnym faulowany jest Szewczuk, wykonawcą „jedenastki” Imech. Sygnalizowany strzał broni jednak Szymański. Po kwadransie gry w drugiej połowie, gdzie wrocławianie przejmują inicjatywę, następuje lekka stagnacja. Nieliczne sytuacje wypracowane przez gości przypominają walenie głową w mur. Nie takiej gry spodziewaliśmy się po zielono-biało-czerwonych po spotkaniu z Podbeskidziem, i choć najsprawiedliwszym wynikiem byłby tutaj remis, punkty zdobywa ten kto popełnia mniej błędów a jednocześnie wykorzystuje błędy przeciwnika. Przed nami trudny mecz z rewelacją rundy wiosennej, piłkarzami warszawskiej Polonii. Oby środowe spotkanie wyglądało co najmniej tak jak to z Podbeskidziem.


Górnik Polkowice - Śląsk Wrocław 1:0 (1:0)



1:0 - 11' Żmudziński



Górnik Polkowice: Szymański - Kocot, Konieczny, Januszewski, Samba Ba - Żmudziński (83' Kaliciak), Górski (k), Wacławczyk (54' Salomoński), J. Gancarczyk, M. Gancarczyk - K. Witkowski (61' Rybski).

Śląsk Wrocław: Janukiewicz (k) - Lasocki, Wójcik, Pokorny, Kaczorowski (46' Szewczuk) - Pajączkowski (46' Woźniak), Dudek, Cap, Morales - Ulatowski, Imeh (76' Biliński).


Sędziował: Mariusz Trofimiec (Kielce)


Widzów: 800.

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.