Nie "stalowe" nerwy trenera
Trener gości był wściekły. Szkoleniowcy zazwyczaj wylewają swoje żale już w szatni, Palik jednak zachował się inaczej i tuż po meczu stojąc na boisku opierniczał swoich piłkarzy w słowach nie nadających się do publikacji. - Idźcie teraz do szatni napier... głowami w ściany - krzyczał. Jego zawodnicy nie reagowali, tylko ze spuszczonymi głowami schodzili z murawy. Opiekun stalówki pewnie nie byłby tak wściekły, gdyby nie sytuacja z 90 minuty. Wtedy to błędzie wrocławskiej obrony kapitan gości - Krystian Lebioda z trzech metrów, mając przed sobą tylko Tomasza Gruszkę, z całej siły trafił w ... poprzeczkę. Apelujemy do trenera gości - troche spokoju i ... "miejscowej stali".
źródło: Gazeta Wrocławska/własne