O ograch, smokach i o ''Stadionie Widmo''
Mijają lata. Boisko treningowe zmienia się w targowisko. Pana „Henia” zmieniającego wyniki na manualnej jeszcze tablicy zastąpił system elektroniczny – nieczynny z resztą przez długie lata. Trybuny niszczeją, a w nas tkwi ciągle nadzieja, podtrzymywana cyklicznie przez kolejne ekipy rządzące miastem, bez względu na orientację. Wciąż nowe projekty, plany i mydlenie oczu "Legendą o Stadionie przy Oporowskiej".
Mimo, iż dobrze wiedzieliśmy, że i z tych planów nie wiele wyjdzie żyła w nas jednak nadzieja. Uwierzyliśmy, że wiosna na Olimpijskim służy słusznej sprawie i to musimy przeżyć. Teraz wiemy już na pewno. Na spełnienie obietnic przyjdzie nam poczekać jeszcze długo. Właściwie, to być może czekać będą już nasze dzieci.
Decyzja o włączeniu Wrocławia do grona miast, które w przypadku wygrania konkursu na organizację EURO 2012 (ok. 5% szans) będą gościły piłkarzy, odsuwa na dalszy plan remont stadionu Śląska. W programie dla jednej z lokalnych telewizji Prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz na spółkę z pełnomocnikiem ds. remontu stadionu przy Oporowskiej, Markiem Danielakiem przedstawili swoje stanowisko dotyczące najbliższej przyszłości w/w obiektu. Walka o EURO 2012 powoduje znaczne zmniejszenie budżetu, a co za tym idzie zaniechanie zaplanowanych wcześniej prac. W kręgu obietnic w dalszym ciągu znajdują się:
Termin ukończenia w/w prac przewidywany jest na koniec sierpnia b.r. co najprawdopodobniej wykluczy możliwość powrotu z wygnania zawodników na początku przeszłego sezonu. To nie koniec. Zapomnieć należy, że w najbliższym czasie (czytaj dekadzie) na Oporowskiej pojawią się nowe trybuny oraz podgrzewana murawa. Mało tego, stare również nie będą remontowane!!! Nie ma po prostu za co tego zrobić.
Żyjemy najwyraźniej w małym, biednym, położonym na dalekiej wschodniej prowincji mieście, którego najzwyczajniej w świecie nie stać na piłkę w wymiarze choćby drugoligowym. Wobec tych okoliczności jasność zyskuje fakt, że przez cały okres jesienno-zimowy wypatrzenie na Oporowskiej robotnika graniczyło z cudem, oczekiwano po prostu na decyzję w sprawie EURO. Ciekawe swoją drogą, czy przed kolejnymi wyborami znów wróci do łask dyżurny plan przebudowy stadionu jako swego rodzaju marchewka na kiju. Bez komentarza!!!
źródło: własne