O pietruszkę - bez litości. Piast Gliwice - Śląsk Wrocław 3:0 (1:0)

Siedemnaście – taką liczbą spotkań wyjazdowych bez zwycięstwa kończy sezon 2006/07 drużyna wrocławskiego Śląska, i choć rekord ten może być jeszcze śrubowany do oporu w rundzie jesiennej nowego sezonu, to już teraz jest on mało imponujący. Przed spotkaniem mieliśmy jednak nadzieje na to, że zawodnikom Śląska uda się zakończyć ten mało udany „piłkarski rok” tak samo miło, jak został on rozpoczęty, a miało to miejsce w Legnicy, 29 Lipca 2006 – nic podobnego się nie stało! W meczu o pietruszkę, która w Gliwicach jest najwyraźniej towarem deficytowym Piast gromi zielono-biało-czerwonych aż 3:0. Dramatyczne jest również to, iż wrocławska „jedenastka” obok „jedenastki” stalowowolskiej Stali zgromadziła na wyjeździe najmniej punktów pośród wszystkich drugoligowców.


 

Mecz rozpoczął się od kilku szybkich akcji z obu stron i wtedy jeszcze nic nie wróżyło tego, że sił wrocławianom starczy jedynie na 10 minut tego spotkania. Pozostała część pierwszej części gry to już przygniatająca wręcz przewaga gospodarzy, którzy udokumentowali to zdobyczą bramkową już w 19. minucie. Kompała precyzyjnie i bez trudu dośrodkowuje na głowę Krzyckiego , a ten umieszcza ją w bramce strzeżonej przez Janukiewicza. Śląsk mógł wyrównać w 31 minucie, kiedy to niesygnalizowanym uderzeniem popisuje się Wan, a piłka przelatuje minimalnie nad poprzeczką oraz zupełnie zdezorientowanym Humerskim. Taka okazja nadarzyła się jeszcze tuż przez gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę, jednak Szewczuk nie potrafił wykorzystać sytuacji „sam na sam” z bramkarzem gospodarzy i minimalnie spudłował. Dużym hamulcem dla piłkarzy, jak i widowiskowości pierwszej części gry był główny arbiter, który zupełnie nie radził sobie z wydarzeniami na murawie, aż pięciokrotnie sięgając po żółty kartonik. Z tego powodu w przerwie, trener Żurek decyduje się zmienić Moralesem ambitnie i walecznie grającego Capa (czasami na pograniczu faulu), który został już napomniany przez Piotra Maurka.



W drugie połowie meczu wrocławianie bezskutecznie próbowali skonstruować jakąkolwiek akcję mogącą zagrozić dobrze dysponowanemu Humerskiemu. Chwilę po wznowieniu gry było już 2:0. Kompała zagrywa do Kędziory a ten bez trudu zdobywa drugą bramkę dla Piasta. 7 minut później Kędziora rzuca rozpaczliwie broniący się Śląsk na kolana, głową zdobywając trzecią bramkę dla gospodarzy. Najbliższy zdobycia honorowej bramki był w 69 minucie Imeh, jednak jego strzał z bliskiej odległości trafia zaledwie w boczną siatkę. Godny odnotowania był również strzał po którym piłka trafia w poprzeczkę. Mądrze grający gliwiczanie do ostatniego gwizdka ze spokojem kontrolowali poczynania zawodników Śląska, sromotnie rewanżując się za jesienną porażkę 2:0 na Oporowskiej.

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.