Ostra selekcja

Okazuje się, że w dzisiejszych czasach można poczuć się staro będąc w wieku… 26 lat. Tego nieprzyjemnego uczucia doznał niestety piłkarz Śląska Wrocław – Krzysztof Ostrowski. Zapewne gdyby był młodszy o dwie wiosny to spotkałby go zaszczyt reprezentowania kraju w meczu międzypaństwowym, ale w obliczu obecnej sytuacji może tylko pomarzyć o nominacji od notabene o 40 lat starszego Leo Beenhakkera. Nieważne, że „dziadek” Ostrowski szybko biega, celnie strzela, podaje i dobrze drybluje. Najlepiej niech w ogóle zrezygnuje z gry w piłkę i zacznie rozglądać się za jakimś dobrym funduszem emerytalnym.


 

Według niektórych, jego kariera rozwinęła się za późno, a to że ogrywa zawodników Wisły Kraków nie ma żadnego znaczenia. W Polsce z całą pewnością nie potrafimy wyszukać talentów w odpowiednim momencie. Po latach okazuje się, że zawodnik 26- letni jest traktowany jako „młody, dobrze zapowiadający się”. To na pewno błąd. Warto jednak pamiętać o tym, że w kadrze jest miejsce nie tylko dla uzdolnionych nastolatków. Średnia wieku większości drużyn, które wygrały mistrzostwa świata, oscylowała w okolicach 30-tego roku życia.

Ze statystyk wynika, że przed „Ostrym” jeszcze co najmniej cztery lata gry na wysokim poziomie. Naprawdę nie warto wracać do przeszłości. Szkoda, że jego talent nie rozbłysnął wcześniej, ale przecież to nie koniec świata. Na pewno nie nauczył się grać w piłkę w ciągu ostatniego półrocza. Zawodnicy pokroju Ostrowskiego to policzek dla szeroko rozumianej „polskiej myśli szkoleniowej”, która nie potrafiła ich dostrzec wcześniej. Dobrze, że chociaż teraz tacy piłkarze mają szansę zaprezentowania w Ekstraklasie swoich nietuzinkowych umiejętności. Lepiej późno niż wcale.

Ostatnio pojawiły się porównania do Thierry’ego Henry. Francuz jest jednak artystą w swoim fachu na skalę międzynarodową. Nie oznacza to jednak, że „Ostry” musi mieć jakieś boiskowe kompleksy. Ma mocną pozycję w solidnym polskim zespole, a w lidze jest na pewno bardziej znaczącą postacią niż powołani przez Leo – Maciej Małkowski czy Łukasz Trałka. Przyzwyczailiśmy się już do tego, że nie da się doszukać logiki w decyzjach holenderskiego selekcjonera. Należy zatem zaufać jego intuicji. Można tylko żałować, że 66-letni trener zagląda w metrykę kandydatom do gry w reprezentacji. Chyba zapomniał o starej zasadzie: „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.