PNK: Białoszewska ratuje punkt na Oporowskiej
fot.: Rafał Sawicki
Piłkarki Śląska Wrocław zremisowały przy Oporowskiej z Lechem Poznań 3:3 w meczu 19. kolejki Ekstraligi Kobiet. WKS prowadził już 2:0, później musiał odrabiać straty, a punkt uratował w samej końcówce dzięki kapitalnemu występowi Katarzyny Białoszewskiej.
Świetny początek Białoszewskiej
Śląsk przystępował do spotkania z Lechem Poznań po serii czterech meczów bez porażki i chciał przedłużyć dobrą passę. Rywalki, choć są beniaminkiem Ekstraligi Kobiet, od początku pokazały przy Oporowskiej sporo odwagi. Poznanianki częściej utrzymywały się przy piłce, próbowały budować akcje na połowie WKS-u i zmuszały gospodynie do głębszej obrony.
Mimo lepszego wejścia Lecha to wrocławianki jako pierwsze znalazły drogę do siatki. Po niespełna kwadransie gry Karolina Gec zdecydowała się na uderzenie sprzed pola karnego. Jagoda Sapor zdołała odbić piłkę, ale zrobiła to tak niefortunnie, że futbolówka trafiła pod nogi Katarzyny Białoszewskiej. Napastniczka Śląska zachowała zimną krew i dała swojej drużynie prowadzenie.
Stracony gol nie wybił przyjezdnych z rytmu. Lech nadal próbował przejmować inicjatywę, a mecz toczył się w dużej mierze w środku pola, gdzie nie brakowało twardej walki. Wydawało się, że poznanianki są bliżej wyrównania, ale w 30. minucie ponownie cieszyły się piłkarki WKS-u. Białoszewska wykorzystała błąd jednej z rywalek, przejęła piłkę w polu karnym i po raz drugi wpisała się na listę strzelczyń.
Lech odwrócił losy meczu
Dwubramkowe prowadzenie uspokoiło Śląsk, a jednocześnie podcięło nieco skrzydła drużynie z Poznania. W końcówce pierwszej połowy gospodynie coraz częściej potrafiły przesuwać grę dalej od własnej bramki. Blisko podwyższenia wyniku była jeszcze Gec, lecz tym razem Sapor nie dała się pokonać.
Po zmianie stron obraz gry szybko się zmienił. Lech ruszył odważniej i już w 51. minucie zdobył kontaktową bramkę. Do siatki trafiła Blanka Borowa, dając przyjezdnym sygnał do dalszego ataku. Poznanianki poczuły, że mogą wrócić do meczu, a Śląsk miał coraz większe problemy z utrzymaniem korzystnego wyniku.
W 66. minucie było już 2:2. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego najwyżej w polu karnym wyskoczyła Maja Kuleczka, która precyzyjnym uderzeniem głową przelobowała Hannę Wieczerzak. Lech nie zamierzał jednak na tym poprzestać. Kilka minut później Małgorzata Rogus wykorzystała rzut wolny i bezpośrednim strzałem dała swojej drużynie prowadzenie.
Punkt wyrwany w ostatniej chwili
Po trzech golach Lecha sytuacja Śląska stała się bardzo trudna. Wrocławianki, które po pierwszej połowie miały dwubramkową przewagę, musiały gonić wynik. Im bliżej było końca spotkania, tym mocniej WKS przesuwał się pod pole karne rywalek, choć długo brakowało konkretu w decydujących momentach.
Ostatnie słowo należało jednak do Śląska i Białoszewskiej. W samej końcówce Natalia Sitarz dośrodkowała w pole karne, a napastniczka WKS-u świetnie odnalazła się między obrończyniami i uderzeniem głową skompletowała hat-tricka. Chwilę później sędzia zakończyła spotkanie, a przy Oporowskiej pozostał remis 3:3.
Dla Śląska był to punkt wywalczony w dramatycznych okolicznościach, choć po prowadzeniu 2:0 może pozostać spory niedosyt. W kolejnym meczu podopieczne Przemysława Piekielnego zagrają na wyjeździe z GKS-em Katowice, a następnie wrócą na Oporowską na spotkanie z Pogonią Tczew.
Śląsk Wrocław – Lech Poznań 3:3 (2:0)
Katarzyna Białoszewska 12’, 30’, 90’ – Blanka Borowa 51’, Maja Kuleczka 66’, Małgorzata Rogus 73’
Śląsk Wrocław: Wieczerzak – Gec, Ziemba (Piórkowska 65’), Martyna Buś (Polewska 77’), Sitarz, Sokołowska, Szkwarek (Musiałowska 83’), Białoszewska, Jędrzejewska, Guzik (Wojdyła 77’), Wyrwas
Lech Poznań: Sapor – Poniedziałek, Przybył, Porada (Borowa 45’), Kuśmierczyk (Lena Figura 45’), Piechocka, Kuleczka, Związek (Rosińska 90’), Sworska (Kościelak 90’), Łuczak, Rogus
Żółte kartki: Karolina Gec, Dominika Szkwarek, Maciej Szaciłło
Sędziowała: Magdalena Syta
