Po punkty do Ostrowca?

Oto przed nami pojedynek kończący tegoroczne zmagania piłkarzy Śląska na obym terenie. Dotychczasowy bilans spotkań wyjazdowych trudno nazwać imponującym. Wystarczy dodać, że żaden drugoligowiec nie może „poszczycić” się aż 7 porażkami na 8 możliwych spotkań. Jutro zadźwięczy ostatni dzwonek, aby zmazać tą czarną serię. W sobotę, 04 XI o godzinie 18:00, na stadionie miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim, rozpocznie się mecz 16. kolejki, w którym KSZO Ostrowiec Świętokrzyski podejmie jedenastkę Śląska Wrocław. Jeszcze rok temu był to jeden z meczów „na szczycie”, teraz to pojedynek ligowej „szarzyzny”. Pojedynek niezmiernie ważny i dla układu jesiennej tabeli i dla trenera wrocławian, pod którego wodzą Śląsk zdobył zaledwie 4 punkty. Wrocławianie mają jeszcze szanse na wyjście ze strefy barażowej i zimę spędzić na bezpiecznym gruncie. Warunek jest jeden – pozostałe dwa spotkania trzeba wygrać. Czeka nas zatem duża dawka piłkarskich emocji. Spotkanie poprowadzi warszawski arbiter, Artur Radziszewski. Niestety trener Żurek nie ma dużego pola manewru. Z powodu kontuzji nie mogą zagrać Dudek i Naskręt, a za kartki pauzuje Chrobot. Zespół pomarańczowo-czarnych, po rozegraniu piętnastu spotkań, z dorobkiem 18 punktów, ulokował się na 8. pozycji w tabeli, notując 4 zwycięstwa, 5 remisów i 6 porażek. Ostrowiecka drużyna na własnym stadionie dała się pokonać zaledwie raz, komplet oczek ugrała tam białostocka Jagiellonia. W trzech ostatnich meczach gospodarze zdobyli jedynie 2 oczka, remisując kolejno z warszawską Polonią i Odrą Opole następnie ulegając na wyjeździe Polonii Bytomi. Po spektakularnym zwycięstwie nad Górnikiem Polkowice (5:0), kiedy to mówiono o końcu kryzysu, nie pozostało już wiele. KSZO ma niewielki zapas punktowy separujący ich od strefy barażowej, każdy punkt jest na wagę złota. Choć najczęściej obstawianym wynikiem zbliżającego się meczu jest remis, to tak naprawdę żadne rozstrzygnięcie nie powinno u nikogo wywołać szoku.
Czas na małe przypomnienie historii najbliższego rywala Śląska. Nie jest to łatwe zadanie, gdyż obecne KSZO, tak naprawdę, jest spuścizną po klubie Ceramika Opoczno, który to z początkiem 2004 roku przeniósł swoja siedzibę do Ostrowca, a następnie przejął tradycję likwidowanego wówczas KSZO. Bez względu na to, przypomnijmy. Założenie klubu datuje się na 1929 rok. Od 1945 roku do połowy lat 60, drużyna występowała pod nazwą Stal Ostrowiec, goszcząc raczej na okręgowym gruncie. Rok 1967 przynosi awans do zreformowanej, cztero-grupowej III ligi. Lata 80 przynoszą zapaść na piłkarskim gruncie w Ostrowcu Świętokrzyskim, brak profesjonalnego podejścia do tematu spychają klub na daleki plan. Na historyczny awans do II ligi przyszło czekać ostrowieckim zawodnikom aż do 1995 roku. Wtedy to rozpoczyna się nowy rozdział w dziejach klubu. Sezon 1996/97 i KSZO po raz pierwszy melduje się w ekstraklasie. Pierwszoligowy byt nie trwa jednak długo, zaledwie jeden sezon. Następne trzy to walka o powrót na „salony”, zwieńczona jego wywalczeniem w roku 2001. Powrót w szeregi drugoligowe następuje dwa lata po później, a po rundzie jesiennej, sekcja piłkarska KSZO zostaje rozwiązana. Jej tradycje przejmuje, jak już wspomniałem, przeniesiony z Opoczna klub Stasiak-Ceramika.
Oba zespoły (biorąc pod uwagę i KSZO i Ceramikę) na szczeblu centralnym spotkały się dotychczas dziewięciokrotnie: trzy razy zwyciężało KSZO, dwa Śląsk, zanotowano również cztery remisy. Bilans bramkowy: 12-12. W poprzednim sezonie wrocławianie pokonali KSZO na Oporowskiej 2:1, natomiast w Ostrowcu padł rezultat remisowy 1:1.