Przegląd Prasy: Najniższy wymiar kary dla Górnika

ŚląskDzisiejsze media rozpisują się o ostatnim meczu Śląska. Wrocławianie wymierzyli najniższy wymiar kary przeciwnikowi z Łęcznej. Porażka w końcowym rozrachunku była jednak szczęśliwa dla zespołu z Lubelszczyzny, gdyż jego imiennik z Zabrza jedynie zremisował z Termalicą. W przyszłym sezonie w piłkarskiej ekstraklasie będziemy więc oglądać piłkarzy Górnika Łęczna.


 

W Przeglądzie Sportowym przeczytamy, że Śląsk zmarnował mnóstwo okazji i zwycięstwo 3:2 nie odzwierciedliło przebiegu meczu. Autor zauważa także, że gra gości w pierwszej połowie wyglądała co najmniej dobrze. Druga połowa, to fatalna gra w obronie, która wyglądała jak szwajcarski ser.

W Gazecie Wyborczej autor przytoczył słowa trenera na pomeczowej konferencji prasowej. Szkoleniowiec wrocławskiego klubu cieszył się z zajętej lokaty na koniec sezonu.
- Zajęliśmy 10. miejsce, które przed przyjściem tutaj brałbym w ciemno. Walczyliśmy jednak o dziewiąte, bo patrzymy do przodu, nie w tył. Na stadionie było wielu ludzi i fantastyczna atmosfera, za co bardzo dziękuję. Mamy teraz czas na odpoczynek i liczę, że zrobimy we Wrocławiu coś pięknego w przyszłym sezonie - dodał.

Mimo korzystnego wyniku trener narzekał na postawę zespołu w obronie
- Niestety znów straciliśmy bramki. Tracimy gola co mecz. Dzisiaj w końcówce goście mieli jednak aż pięciu zawodników z przodu, co było dla nas trudne. Chcę, żeby Śląsk był zespołem, który nie traci bramek - przyznał Rumak.

Zwrócił uwagę także na znakomitą atmosferę w szatni i podkreślił, że piłkarze wraz ze sztabem szkoleniowym zrobili wszystko, co było w ich mocy. Teraz czas na odpowiedź ze strony władz klubu. Śląsk przygotowania do nowego sezonu wznowi już 13 czerwca i szkoleniowiec ma nadzieję, że będzie miał do dyspozycji kilku nowych piłkarzy.

W Super Expressie przeczytamy, że w ostatniej kolejce Ekstraklasy nie było cudu i do I ligi spadli piłkarze z Zabrza. Górnik Zabrze musiał bowiem wygrać z Termalicą, a imiennik z Łęcznej przegrać we Wrocławiu. Do przerwy wydawało się, że wymarzony scenariusz dla fanów 14-krotnego mistrza Polski mógł okazać się prawdziwy. Górnik prowadził w Niecieczy po cudownym trafieniu Rafała Kurzawy z rzutu wolnego, a ekipa Mariusza Rumaka, choć remisowała, dominowała nad zespołem z Lubelszczyzny. Na początku drugiej odsłony Śląsk wyszedł na prowadzenie 3:1 i stało się jasne, że losy walki o utrzymanie rozstrzygną się w malutkiej Niecieczy, która przez kilkadziesiąt minut stała w centrum zainteresowania całej piłkarskiej Polski. Koszmarna obrona "Górników" poskutkowała jednak tym, że wyrównującego gola dla Termaliki zdobył Wojciech Kędziora, który jak się później okazało, "pogrzebał" swój ulubiony zespół.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.