Przemysław Kazimierczak nie chce siedzieć na ławce
Od początku tygodnia z zespołem Śląska Wrocław ćwiczy Przemysław Kazimierczak. Próbujący ostatnio swoich sił na Wyspach Brytyjskich bramkarz, który jest dobrym znajomym Jarosława Fojuta, przyjechał do Wrocławia spróbować przekonać do siebie szkoleniowców WKS-u. - Na pewno jest to ciekawy piłkarz, widać że może prezentować wysoki poziom bramkarskiego fachu. Nie mieliśmy jednak możliwości, żeby zobaczyć Przemka w grze, zaobserwować jak potrafi przewidywać sytuację na boisku – informuje Tomasz Hryńczuk, trener bramkarzy WKS-u.Poniżej zapis rozmowy z golkiperem.
Wyjechałeś za granicę, mając zaledwie 16 lat. Czy z perspektywy czasu uważasz, że to była dobra decyzja?
Przemysław Kazimierczak: Myślę, że tak, choć czasami miałem chwilę zwątpienia. Wtedy się zastanawiałem: Po co wyjeżdżałem do Anglii? Mało grałem, częściej siedziałem na ławce rezerwowych. Rzuciłem także szkołę. Jednakże w gruncie rzeczy, jeżeli chodzi o piłkę to sporo się nauczyłem i teraz nie żałuję decyzji o wyjeździe.
W Anglii dość często zmieniałeś kluby. Byłeś wypożyczany. Z czego to wynikało?
- Do Boltonu trafiłem w wieku 16 lat i byłem piłkarzem tego klubu przez prawie 3,5 roku. Praktycznie w ogóle tam nie grałem, broniłem jedynie w akademii do lat 18, a później w rezerwach. Chciałem jak najwięcej grać z seniorami i jak nadarzyła się okazja do gry, nawet na wypożyczeniu, to bardzo chętnie z niej korzystałem.
Jak porównasz treningi w Polsce i Anglii?
- W Śląsku treningi bramkarskie są o wiele bardziej techniczne niż na wyspach. W Anglii zajęcia były o wiele bardziej nastawione na siłę. Praktycznie po godzinnym treningu w Boltonie wychodziłem skonany.
W Polsce są lżejsze treningi?
- Może nie lżejsze, ale zupełnie inne. We Wrocławiu przykłada się dużą uwagę na technikę czy skoczność, a w Anglii to nie jest istotne. Na wyspach często gra się górnymi piłkami, ale są one tak dokładne, że wyjście do nich jest sporym ryzykiem.
Jakie elementy bramkarskiego rzemiosła uważasz za swoją mocną stronę?
- Na pewno gra na linii. Potrafię wybronić trudne sytuacje, ale również dobrze radzę sobie na przedpolu.
Czy jeżeli się okaże, że Śląsk będzie zainteresowany twoja osobą, ale byłbyś drugim bramkarzem, głównie grającym w drużynie Młodej Ekstraklasy, to rozważysz taką ofertę?
- Nie przyjeżdżałem do Śląska, żeby dostać się do drużyny Młodej Ekstraklasy. W Anglii nie stawiano na mnie zbyt często, dlatego teraz chciałbym jak najwięcej grać. Na wyspach wystąpiłem w 25 meczach. Miałem oferty z League Two, ale wróciłem do Polski, żeby bronić na jak najwyższym poziomie rozgrywek.