Relacja z meczu: Czwarty mecz Śląska bez zwycięstwa

Po ostatniej porażce w Bełchatowie szkoleniowiec Śląska Ryszard Tarasiewicz zdecydował się na zmiany w wyjściowej jedenastce swojego zespołu. Za lewoskrzydłowego Janusza Gancarczyka na placu gry pojawił się Patryk Klofik, kontuzjowanego Krzysztofa Wołczka zmienił Tadeusz Socha, a chorego Tomasza Szewczuka Przemysław Łudziński. Natomiast po wyleczeniu urazu mięśnia dwugłowego na placu gry pojawił się Antoni Łukasiewicz, a na ławkę powędrował Sebastian Dudek. Największą bolączką trenera gości Henryka Kasperczaka była kontuzja Damiana Gorawskiego. Od początku spotkania kibice zasiadający na trybunach stadionu przy Oporowskiej nie mogli narzekać na brak emocji. Już w drugiej minucie w polu karnym wrocławian szarżował Przemysław Pitry, ale obrońcy Śląska w ostatnim momencie zdołali powstrzymać napastnika zabrzan. Chwilę później groźną kontrę wyprowadzili podopieczni Ryszarda Tarasiewicza, jednak decydujące podanie Sebastiana Mili do Przemysława Łudzińskiego było niedokładne. W 16 minucie kapitalnym kontratakiem popisali się podopieczni trenera Kasperczaka. Robert Szczot idealnie obsłużył Grzegorza Bonina, ale strzał obrońcy gości w ostatniej chwili zablokowali defensorzy Śląska. Co się odwlecze to nie uciecze – to staropolskie przysłowie znalazło potwierdzenie na stadionie Śląska. Minutę po niewykorzystanej sytuacji Bonina Górnik prowadził 1:0. Z prawej strony piłkę wrzucił Dariusz Kołodziej, a w polu karnym najprzytomniej zachował się Adam Banaś, który skierował futbolówkę do bramki strzeżonej przez Wojciecha Kaczmarka. Strata gola nieco podłamała zawodników Śląska i kiedy wydawało się, że Górnicy opanowali sytuację na boisku katastrofalny błąd popełnił jeden z obrońców zabrzan. W doskonałej sytuacji znalazł się Przemysław Łudziński, który miał przed sobą tylko Michała Vaclavika. Jednak słaby i sygnalizowany strzał napastnika rodem z Więcborka nie sprawił golkiperowi gości żadnych problemów. W 29 minucie wrocławianie wyprowadzili książkową kontrę. Klofik podał w polu karnym do Łudzińskiego, ten ostatni huknął bez namysłu, ale i tym razem zabrakło mu szczęścia - futbolówka odbiła się od poprzeczki. Końcówka pierwszej odsłony widowiska to przewaga piłkarzy Śląska. W doliczonym czasie gry groźnie strzelali Tadeusz Socha i Mariusz Pawelec, ale w tej części gry wynik nie uległ już zmianie.
W drugiej połowie tempo meczu wyraźnie spadło. Śląsk próbował narzucić rywalom swój styl gry, ale mądrze broniący się zabrzanie z łatwością rozbijali ataki gospodarzy, często przechwytując piłkę na połowie przeciwnika. W 63 minucie ciekawą akcją popisali się zawodnicy Śląska. Po szybkiej wymianie futbolówki pomiędzy Sebastianem Milą i Januszem Gancarczykiem przed dobrą okazją mógł znaleźć się Marek Gancarczyk, ale obrońcy gości w ostatniej chwili wybili piłkę na rzut rożny. Doskonałą okazję do doprowadzenia do remisu wrocławianie mieli w 76 minucie. Po rzucie rożnym najwyżej do piłki wyskoczył Jarosław Fojut, jednak uderzenie obrońcy Śląska przeszło obok słupka bramki Vaclavika. Wraz z upływającymi minutami zabrzanie coraz częściej grali na czas, ostatecznie to okazało się dla nich zabójcze. W 83 minucie z prawej strony piłkę wrzucił Marek Gancarczyk, jeden z zawodników Śląska zgrał ją na 5 metr do idealnie ustawionego Sebastiana Dudka, który bez najmniejszych problemów wpakował ją do bramki gości. Po bramce wrocławianie, przy ogłuszającym dopingu swoich kibiców, zaczęli atakować z jeszcze większym animuszem. W doliczonym czasie gry kapitalną okazję zmarnował Marek Gancarczyk i ostatecznie Śląsk zremisował z Górnikiem 1:1.
WKS Śląsk Wrocław 1:1 (0:1) Górnik Zabrze
Banaś 17, Dudek 83
Śląsk: W.Kaczmarek – Socha, Celeban, Fojut, Pawelec – M.Gancarczyk, Łukasiewicz, Ulatowski (65 Dudek), Mila, Klofik (58 J.Gancarczyk) – Łudziński (71 Biliński).
Górnik: Vaclavik – Bonin, Banaś, Pazdan, Marciniak – Szczot, Strąk, Przybylski, Kołodziej (66 Danch) – Pitry (73 Magiera), Zahorski (86 Kiżys).
Sędziował: Tomasz Mikulski (Lublin)
Żółte kartki: M.Gancarczyk (Śląsk), Vaclavik, Kiżys (Górnik)
Widzów: 8500