Relacja z meczu: Twierdza Wrocław zdobyta po raz trzeci

Śląsk Wrocław przegrał w dzisiejszym meczu z Lechem Poznań 0:2 (0:1). Pierwszą bramkę w spotkaniu zdobył w 12 minucie Robert Lewandowski. Kolejna bramka padła w 56 minucie po strzale Hernana Rengifo. Mecz obfitował w wiele sytuacji bramkowych i z pewnością mógł się podobać kibicom, którzy w pełni zapełnili stadion przy ul. Oporowskiej. Niestety wrocławianie nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie Ivana Turiny.


 

Oba zespoły przystąpiły do sobotniej rywalizacji w mocno osłabionych składach. W Śląsku kontuzja uniemożliwiła grę Jarosławowi Fojutowi i Sebastianowi Mili, z kolei za nadmiar żółtych kartek musiał pauzować Krzysztof Wołczek. Ze względu na absencję podstawowych piłkarzy trener Ryszard Tarasiewicz zmienił system gry z 4-5-1 na 4-4-2 . Miejsce Wołczka na prawej obronie zajął Tadeusz Socha, natomiast na środek defensywy powędrował Antonii Łukasiewicz, którego zastąpił Vuk Sotirović. Problemy nie ominęły też drużyny Franciszka Sumdy. Trener gości został zmuszony do całkowitego przemeblowania formacji defensywnej Lecha. Franz nie mógł skorzystać z kapitana Lecha Bartosza Bosackiego, Grzegorza Wojtkowiaka i Ivana Djurdjevicia. Tylko na ławce rezerwowych zasiadł Semir Stilić, a po kontuzji wrócił Hernan Rengifo.

W początkowych fragmentach meczu nieznaczną przewagę uzyskali piłkarze Lecha. Już w 2. minucie swoje umiejętności pokazał Rengifo. Chytre uderzenie Peruwiańczyka przeszło metr obok słupka bramki Kaczmarka. Wrocławianie odpowiedzieli w 6. minucie gry. Janusz Gancarczyk zagrał do wychodzącego na pozycję Sotirovicia, którego w ostatniej chwili ubiegli defensorzy gości. Kilkanaście sekund później zakotłowało się w polu karnym Kolejorza, jednak żaden z zawodników Śląska nie potrafił oddać strzału w kierunku bramki Ivana Turiny. Niewykorzystane sytuacje się mszczą i w 12. minucie było 1:0 dla Lecha. Najpierw po rzucie rożnym w poprzeczkę trafił Rengifo, minutę później po dokładnym podaniu w polu karnym w wybornej sytuacji znalazł się Robert Lewandowski. Napastnik reprezentacji Polski nie zwykł marnować takich sytuacji, Lewy uderzył obok bezradnego Kaczmarka. Było to czwarte trafienie tego zawodnika w trzech spotkaniach przeciwko Śląskowi. Po bramce gra się uspokoiła, ale groźniejsze sytuacje stwarzali sobie podopieczni Francisza Smudy. W odstępie kilku minut Kaczmarka próbowali zaskoczyć Lewandowski i Rengifo. W 29. minucie w polu karnym Lecha ładnie znalazł się Sotirović – strzał Serba z najwyższym trudem obronił Turina, a chwilę później w słupek trafił Marek Gancarczyk. Wraz z upływającym czasem coraz składniejsze akcje przeprowadzali zawodnicy Śląska. W 37. minucie po wrzutce Sebastiana Dudka kapitalnym strzałem pod poprzeczkę popisał się Tomasz Szewczuk. Turina z najwyższym trudem wybił piłkę na rzut rożny. Po wykonaniu stałego fragmentu Sotirović zgrał piłkę na piąty metr do Łukasiewicza, ale jego uderzenie instynktownie obronił bramkarz gości.

Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy indywidualną akcją popisał się Tomasz Szewczuk, jednak dośrodkowanie napastnika wrocławian na róg wybił jeden z defensorów gości. Po wykonaniu kornera zakotłowało się w polu karnym Lecha. W zamieszaniu najlepiej odnalazł się Sotirović i posłał piłkę do bramki Turiny. Radość piłkarzy Śląska była przedwczesna. Rozjemca spotkania Hubert Siejewicz uznał, że przed uderzeniem Serba piłka wyszła poza boisko i nie uznał gola dla WKS-u. W 57. minucie poznaniacy wykonywali rzut rożny, kiedy wydawało się, że wrocławianie wyjaśnili sytuację futbolówkę w pole karne dograł Tanevski. Piłka spadła wprost na głowę Arboledy, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce. Po stracie drugiego gola Śląsk rzucił się do ataku. W przeciągu kilku minut w dogodnych sytuacjach znaleźli się Ulatowski, Szewczuk oraz Sotirović. Ostatnie 20 minut spotkania upłynęło pod znakiem dominacji drużyny Ryszarda Tarasiewicza, ale niewiele z niej wynikało. W 82 minucie w polu karnym Lecha piłkę ręką zagrał Rafał Murawski, jednak sędzia Siejewicz nie odgwizdał przewinienia. W samej końcówce meczu dwóch kapitalnych okazji nie wykorzystał Robert Lewandowski.

Śląsk Wrocław 0:2 (0:1) Lech Poznań
Lewandowski 12, Arboleda 56

Śląsk: W.Kaczmarek – Socha, Celeban, Łukasiewicz, Pawelec – J.Gancarczyk, Ulatowski, Dudek, Szewczuk, M.Gancarczyk (74 Biliński) – Sotirović

Lech: Turina – Kikut, Tanevski, Arboleda, Henriquez – Peszko (85 Stilić), Bandrowski, Murawski, Wilk – Lewandowski (90 Cueto), Rengifo (66 Injac)

Żółte kartki: J.Gancarczyk (Śląsk), Bandrowski, Rengifo, Kikut (Lech)
Sędziował: Hubert Siejewicz (Podlaski ZPN)
Widzów: 9000

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.