Krzysztof Paluszek, trener zespołu rezerw, w dniu wczorajszym zrezygnował z pracy w Śląsku Wrocław. Oficjalnym powodem tej decyzji była niemożność kontynuowania współpracy z trenerem pierwszej drużyny Marianem Putyrą oraz managerem klubu Michelem Thirry. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że zarówno Putyra jak i Thirry podchodzili do swoich obowiązków nieprofesjonalnie. Żaden z nich nie kwapił się do przyjścia na mecz zespołu rezerw, aby ocenić aktualną formę zawodników czwartoligowych. Decyzje o przesunięciach graczy były podejmowane beż uprzedzenia, wobec czego Paluszek często musiał grać juniorami. Ważna rolę, jak zwykle w Śląsku, odegrały pieniądze, a raczej ich brak. Najlepsi piłkarze rezerw, mimo podpisanych kontraktów, od kilku już lat nie otrzymują pensji.
Nie inaczej ma się sprawa z trenerami - od miesięcy nie dostają nawet części swoich skromnych usposażeń.
Sprawa jest tym bardziej przykra jeśli popatrzy się na pracę trenera Paluszka. Mimo tak poważnych problemów zdołał utrzymać zespół rezerw w pierwszej piątce IV ligi. Człowiek ten, od lat związany ze Śląskiem, na pewno nie zasłużył na tego typu traktowanie przez zarząd klubu. Ilu jeszcze trenerów musi odejść, ilu piłkarzy zostanie sprzedanych za bezcen, żeby ludzie rządzący naszym klubem wreszcie zrozumieli, że sytuacja jest naprawdę tragiczna i tylko osoby mające Śląsk w sercu są w stanie wyprowadzić go na prostą?