Rozmowa z Carlinhosem

Zgodnie z zapowiedziami w piątek w siedzibie Śląska pojawił się Carlinhos. Po rozmowach z przedstawicielami klubu zawodnik przeszedł pierwsze testy medyczne. Jak się okazuje klub jest już po wstępnych rozmowach dotyczących zarobków Brazylijczyka. – Potwierdzam, że ustaliliśmy wstępne warunki umowy. To pomoże nam w dalszych pertraktacjach. Jeżeli zdecydujemy się na podpisanie kontraktu z Carlosem to raczej nie powinniśmy być zaskoczeni co do jego oczekiwań finansowych - twierdzi Piotr Mazur. Dziś na Oporowskiej pojawili się także przedstawiciele Bithell Holdings Ltd m.in. jeden z najbliższych współpracowników Zygmunta Solarza - Józef Birka. - Tak naprawdę to ci ludzie od dawna są przy Śląsku. Patrzą jak funkcjonuje klub. Dzisiaj zdarzyło się, że podglądali zawodników na treningu - informuje wiceprezes Śląska.

Zapis rozmowy z Carlinhosem

Skąd wziął się pomysł przenosin do Polski?
Carlos Andrade Souza "Carlinhos"
: Firma menedżerska w Brazylii, z którą współpracuję, dostała bardzo dobrą propozycję z Polski. Rozważyłem tą ofertę, uznałem, że jest ciekawa i przyjechałem do Wrocławia. Na razie nie mogę powiedzieć nic więcej poza tym, że jestem po pierwszych badaniach medycznych.


 

Czy przed przyjazdem do Polski rozmawiałeś z Marcelo (piłkarzem Wisły) i czy miało to wpływ na Twoją decyzję?
- Z Marcelo mam dobry kontakt. Od 16 roku życia graliśmy razem w Santosie, później on wyjechał do Polski. Zdaję sobie sprawę, że w waszym kraju otworzyły się drzwi dla piłkarzy z Brazylii i jest to dobra okazja do pokazania się w Europie.

Ostatnio byłeś wypożyczony z Santosu do niżej notowanego zespołu. Dlaczego?
- W Santosie zmienił się trener, który miał za zadanie utrzymać zespół w pierwszej lidze. Wcześniej nigdy nie współpracowałem z tym szkoleniowcem, a on zdecydował się postawić na zawodników, których znał. Chciałem grać i dlatego przeniosłem się do niżej notowanej drużyny.

Jesteś wychowankiem Santosu?
- Nie, chociaż w tym klubie spędziłem większość swojej dotychczasowej kariery. Jestem wychowankiem Cruzeiro, a urodziłem się w Bahii.

Grałeś kiedyś w drużynie ze swojego rodzinnego miasta - Victorii?
- Nie było mi to dane. Bardzo szybko, bo już w wieku 13 lat wyprowadziłem się z tego miasta. W Brazylii panuje taka kultura. Dzieci jak najszybciej chcą pomóc rodzicom. Jeżeli ktoś ma możliwość robić karierę piłkarską, to z tego korzysta.

Dlaczego nie wyjechałeś z zespołem narodowym do Kanady na młodzieżowe mistrzostwa świata?
- To wynikło z problemów wewnętrznych naszej kadry. Trener nie zdecydował się na powołanie mnie do reprezentacji.

Dla piłkarzy z Brazylii bardzo duże znaczenie ma rodzina…
- Pochodzę z biednej rodziny. Jak miałem dziewięć lat zmarł mój ojciec. Mam trójkę rodzeństwa. Sytuacja zmusiła mnie do tego, żebym biegał za swoimi sprawami. W przyszłości chciałbym pomagać rodzinie i zrealizować swoje marzenia.

Czy gra w Polsce jest dla ciebie tylko przystankiem w europejskiej karierze?
- Na razie moim celem jest podpisanie dobrego kontraktu. Co będzie później to się okaże. Może Niemcy, może Hiszpania, może Portugalia…

Jaki jest twój wymarzony klub?
- Real Madryt.

Z jakimi piłkarzami z kadry młodzieżowej kolegowałeś się najbardziej?
- Na pewno z Pato, z Lucasem czy z Luisem Adriano.

Pato gra w Milanie, Luis Adriano w Szachtarze. Nie budzi to w Tobie zazdrości?
- Zdecydowanie nie. Zdaję sobie sprawę, ze pewnego dnia przyjdzie moja kolei i podpiszę umowę z dobrym klubem.

Jak spędzasz wolny czas?
- Najczęściej zdarza mi się wychodzić na plaże lub iść na zakupy.

Jakie są twoje pierwsze wrażenia z Wrocławia i klubu?
- Przyleciałem do miasta dopiero wczoraj wieczorem, więc za dużo nie zobaczyłem. Dziś przeszedłem badania, ale do czasu mojego wyjazdu na pewno lepiej poznam Wrocław. Z kolei po pierwszej wizycie w klubie odniosłem bardzo pozytywne wrażenie.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?
- Po rozmowach i testach medycznych w Śląsku wracam na kilka dni do znajomych w Portugalii, stamtąd odlatuję do Brazylii.

W czasie dzisiejszych testów zdenerwowałeś się i kopnąłeś bidon z piciem. O co chodziło?
- Wyszło pewne nieporozumienie. Chciałem mieć wyjaśnioną sytuację, aby później nie było niedomówień. Zdenerwowałem się, ale teraz wszystko jest w porządku.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.