Rozżarzona ambicja. Śląsk - Promień 2:1 (2:1)
Ciężkie, deszczowe chmury zalegające dziś nad stolicą Dolnego Śląska ambitnie i z zapałem próbował przebić żarski Promień. Jedyny kibic z Żar, zajmujący sektor przeznaczony dla fanów gości, mógł być dumny z postawy skazywanej na pożarcie jedenastki Promienia. Fani Śląska również z dumą mogą myśleć o swej, zwycięskiej drużynie. Jedynym, który powinien się wstydzić po dzisiejszym pojedynku jest arbiter główny spotkania – pan Mirek Górecki Śląsk, niejako planowo, bo już w 13. minucie, objął prowadzenie. Fantastycznym strzałem z okolic 18. metra popisał się Ulatowski. Wyciągnięty jak struna bramkarz gości był bez szans.
Na trybunach zapanował wesoły nastrój a kibice zaczęli kierować swe myśli do spotkania z Lechem i już dało się słyszeć dyskusje o tym czy dziś uda się z tą dwucyfrówką. Nic bardziej mylnego! Już jedenaście minut później goście z Żar cieszyli się z wyrównania. Z pozoru niegroźna sytuacja. Rzut wolny z okolicy 30. metra. Mocno bita w pole karne piłka, do której doskakuje Kozioła i lekko ją muskając lobuje fatalnie ustawionego Janukiewicza. Sytuacja, po której padła wyrównująca bramka wydawała się być dziełem przypadku. Ale w tym miejscu znów trzeba napisać – nic bardziej mylnego! Podobne zagranie zawodnicy Promienia zastosowali, co najmniej pięć razy (!) w meczu. Co więcej, po każdej takiej sytuacji na Oporowskiej pachniało golem.
Oddając honor zespołowi z Żar trzeba przyznać, że stałe fragmenty gry w ich wykonaniu mogą służyć jako elementarz dla piłkarzy Śląska.
Śląsk w pierwszej części meczu nie zachwycał. Słabiej niż ostatnio zagrał Lipiński. To samo można by napisać o Marcinie Wielgusie. Zmarnowana jedna stuprocentowa okazja (po podaniu Szewczyka) i strata piłki w momencie, kiedy prosiło się o podanie do ustawionego na czystej pozycji Kowalczyka. Przed falą krytyki uratował Cinka bramka z 45. minuty. Marcin wykorzystał frontalny atak Śląska i gdy znalazł się sam na sam z Linką – nie dał mu żadnych szans. Pierwsza połowa kończy się prowadzeniem Śląska 2:1.
Na początku drugiej części spotkania powiało optymizmem. Wprowadzeni po przerwie Szczot a zwłaszcza Filipczak wnieśli sporo ożywienia w szeregi Śląska.. Kilka zagrań w trójkącie Szewczyk – Kowalczyk – Filipczak był absolutnie przedniej marki. Nie wiele zabrakło, aby na powtórne powitanie z wrocławską publicznością Darek popisał się cudownym strzałem w okienko. Ten sam fragment bramki Promienia upatrzył sobie chwilę później Krzysiek Ulatowski. Również zabrakło centymetrów.
Wraz z upływającymi minutami Śląsk tracił dynamizm. Do głosu coraz częściej dochodzili goście z Żar. Raz po raz kopiowali zagranie, po którym zdobyli bramkę. Trudno nawet policzyć ile rzutów rożnych wykonywali w trakcie całego spotkania. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że każde tego typu zagranie wprowadzało nerwowość na trybunach, ale przede wszystkim w polu karnym Śląska.
Po jednej z szybkich kontr Promienia, już w doliczonym czasie gry, Tomek Rudolf, ofiarnym wślizgiem cudem uratował trzy punkty dla wrocławian. Mecz zakończył się, zatem zwycięstwem Śląska, ale nie było to absolutnie zwycięstwo łatwe. Tym większe pochwały należą się drużynie WKS-u. Bo trzeba przyznać, że takie wiktorie mają znacznie bardziej wyrafinowany smak od tych pokroju zielonogórskiej strzelnicy.
Niejako na zakończenie trzeba wyraźnie napisać, że tak słabego sędziowania na Oporowskiej nie widziano już dawno. Nie odgwizdane dwa, ewidentne faule na Janukiewiczu. Szalone decyzje o przyznawaniu rzutów wolnych, w sytuacjach gdzie tylko pan Górecki wiedział o co chodzi. Fatalna komunikacja z sędziami liniowymi. Urojony faul Szewczyka z ostatniej minuty 1. połowy oraz zaplanowana prawdopodobnie w szatni kartka dla Janukiewicza... Można by tak mnożyć w nieskończoność. Ale po co... Sędziowanie było do bani!
1:0 Ulatowski (13.)
1:1 Kozioła (24.)
2:1 Wielgus (45.)
Śląsk: Janukiewicz – Lipiński (46. Szczot), Lis, Dorobek, Rudolf – Wielgus (46. Filipczak), Szewczyk, Ignasiak, Małecki – Ulatowski (90. Kasprzycki), Kowalczyk (64. Rosiński)
Promień: Linka, Białas, Kozioła, Tychowski, Jędrzejewski, Dewo (82. Świrzyk), Jakubik, Dudek, Siemiński, Aksamitowski, Łabul
źródło: własne