Śląsk najgorzej punktującym zespołem w ekstraklasie
fot.: Paweł Kot
Nie tak kibice wyobrażali sobie Śląsk po bardzo słabym poprzednim sezonie. Dziś wrocławianie po raz kolejny są zaangażowani w walkę o utrzymanie, a jeśli zsumujemy punkty zgromadzone przez zespół w sezonie 2021/22 i 2022/23, to wynik będzie wstydliwy, bowiem Trójkolorowi zdobyli najmniej oczek w tym czasie.
Jeszcze rok temu na legendarnym stadionie Oporowska 62 wspominaliśmy mistrzowską drużynę z 2012 roku, która przyjechała do Wrocławia w dziesiątą rocznicę zdobycia mistrzostwa Polski. Po jedenastu latach Wojskowi są w dużym dołku i z drużyny walczącej o europejskie puchary stali się mocnym średniakiem, który częściej jest zamieszany w grę o dolne niż górne pozycje w tabeli.
W SIERPNIU PUCHARY, W MAJU WALKA O UTRZYMANIE
Cofnijmy się do przełomu sezonów 2020/21 i 2021/22. Śląsk po przeciętnym początku rundy wiosennej zwolnił Vitezslava Lavickę, którego na stanowisku trenera zastąpił Jacek Magiera. 46-letni szkoleniowiec w ostatnim meczu ze Stalą Mielec (1:1) zapewnił wrocławianom czwartą lokatę, premiowaną grą w kwalifikacjach Ligi Konferencji. W Europie WKS radził sobie całkiem dobrze, chociaż nie obyło się bez problemów (na przykład wymęczone zwycięstwo z Paide). Niestety przygoda z pucharami zakończyła się w najgorszy możliwy sposób, od blamażu w Izraelu (0:4 z Hapoelem Beer Szewa).
W międzyczasie rozpoczęły się rozgrywki ligowe w Polsce, w których zielono-biało-czerwoni radzili sobie całkiem dobrze. W pierwszych dziewięciu meczach nie doznali ani jednej porażki i do Poznania na spotkanie 10. kolejki pojechali jako wicelider. Przegrali aż 0:4 i był to moment przełomowy, bowiem od początku października Śląsk konsekwentnie zaczął obniżać loty i do końca sezonu wygrał już zaledwie trzy mecze (mniej niż w pierwszych dziesięciu kolejkach). Wrocławianie dość szybko z liczącej się drużyny spadli do poziomu słabego średniaka, walczącego praktycznie do ostatniej kolejki o utrzymanie.
SEZON PRZEJŚCIOWY, ALE CZYM ZAKOŃCZONY?
Po takim beznadziejnym sezonie w stolicy Dolnego Śląska zaszły zmiany. Po pierwsze nowym trenerem został Ivan Djurdjević, a po drugie z klubu odeszło aż dziesięciu zawodników. Przy kilku nowych transferach i sytuacji finansowej, coraz częściej w mediach przejawiało się pojęcie "sezon przejściowy", którego używał nawet sam prezes Piotr Waśniewski:
- Pamiętajmy, że musimy przejść pewien proces. W klubie oraz w pierwszym zespole nastąpiło bardzo dużo zmian, dlatego ten sezon sprawia wrażenie przejściowego. Piłkarze, którzy jeszcze pół roku temu byli drugoplanowymi postaciami, musieli stać się zawodnikami pierwszoplanowymi. Przy tak dużej rotacji, to nie daje gwarancji szybkiego efektu
- mówił w październiku w rozmowie z Krzysztofem Banasikiem prezes WKS-u.
PODCAST: Krok w stronę spadku
W tej samej rozmowie Waśniewski odniósł się jeszcze do pozycji w tabeli, o którą powinni walczyć w tym sezonie piłkarze:
- Nasze możliwości dzisiaj nie dają nam gwarancji walki o europejski puchary. Uważam, że powinniśmy walczyć o miejsca 7-9, czyli górną połowę tabeli. Nigdy nie powiem, że naszym celem jest utrzymanie, bo to oznaczałoby, że nasza praca przestaje mieć sens
Siedem miesięcy później jesteśmy mądrzejsi i wiemy już, że nadrzędnym celem będzie jednak utrzymanie w ekstraklasie. Jesienią Śląsk punktował w kratkę i 2022 rok zakończył na 11. miejscu, co przyjęto we Wrocławiu bez fajerwerków, ale również bez nadmiernej krytyki. Jednak wiosną dużo się zmieniło. Wojskowi na jedenaście kolejnych spotkań wygrali tylko dwa, a od siedmiu meczów nie potrafią zainkasować pełnej puli. Tym samym z pięciopunktowej przewagi nad szesnastym Piastem Gliwice zostało nic i dziś to sami wrocławianie znajdują się w strefie spadkowej. Przy Oporowskiej nastroje są nienajlepsze, a dodatkowo duża część kibiców domaga się zwolnienia serbskiego szkoleniowca. Jaki będzie kolejny rozdział w historii klubu? W teorii terminarz powinien sprzyjać Śląskowi, ale oglądając zespół w tym sezonie dobrze wiemy, że zawodnikom gorzej gra się przeciwko drużynom zbliżonym poziomem do WKS-u.
LICZBY NIE KŁAMIĄ - NAJGORSZY ZESPÓŁ W EKSTRAKLASIE
Nie ma co koloryzować, tylko trzeba powiedzieć to wprost. Biorąc pod uwagę sezon 2021/22 i 2022/23 i zespoły, które od co najmniej dwóch lat grają w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, Śląsk Wrocław jest najgorzej punktującą drużyną w ekstraklasie. Trójkolorowi w 62 spotkaniach zgromadzili na koncie 66 punktów. Wojskowi w niecałe dwa lata wygrali tylko czternaście spotkań (najmniej) i zanotowali identyczną liczbę porażek i remisów (po 24).
Zielono-biało-czerwoni mogą "pochwalić się" również drugą najgorszą ofensywą (68 strzelonych goli) i trzecią najgorszą defensywą (90 straconych bramek) w lidze. Na szczęście wrocławianie nie mogą nazwać się najczęściej przegrywającym zespołem, bowiem więcej razy zerowy dorobek punktowy notowało aż pięć zespołów. Dodatkowo Śląskowi tylko raz w badanym okresie udało się wygrać dwa mecze z rzędu (przełom sierpnia i września 2021: 3:1 z Zagłębiem Lubin i 1:0 z Legią Warszawa).
zdj: 90.minut.pl
