Śląsk-Ruch 4:0 - relacja

Początek meczu dał do zrozumienia, że wrogiem numer 1 wrocławskich piłkarzy jest stres. Na lekko „wacianych” nogach poruszało się sześciu debiutantów. Zresztą te pierwsze minuty były przełomowe. Gdyby nie Gruszka, który na szczęście debiutantem nie jest, po dziesięciu minutach mogło być 0:2 dla radzionkowskiego Ruchu. Z upływem czasu, wspomagany coraz mocniejszym dopingiem, Śląsk przejął inicjatywę. Świetnie prezentowało się lewe skrzydło gdzie, wyglądający niemal jak bracia bliźniacy, Ostrowski (16) oraz Sławomir Samiec(8), pokazywali coraz ciekawsze i odważniejsze zagrania. Zresztą po tym jak w 21. minucie Ostrowski wkręcił swego rywala w ziemię i idealnie wyłożył piłkę Markowi Kowalczykowi Śląsk objął prowadzenie. Pierwsza bramka w tym sezonie odblokowała psychikę wrocławskich piłkarzy. Następne minuty przynosiły coraz ładniej zazębiające się akcje. Paradoksalnie jednak druga bramka zdobyta przez Kowalczyka w 41minucie nie była efektem kombinowanej gry, lecz sprytnego i mocnego strzału z około 22 metrów. Piłka po rękach bramkarza Marcina Sochańskiego wpadła do siatki ... [cała relacja]

źródło: własne

Autor

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.