Śląsk Wrocław - Drwęca Nowe Miasto Lubawskie

Po dwóch ciężkich meczach wyjazdowych drużyna Śląska znów zagra we Wrocławiu. Tym razem, w spotkaniu 26. kolejki, rozegranym awansem, przeciwnikiem wrocławian będzie zespół outsidera rozgrywek, Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie. Mecz ten zakończy serie trzech spotkań bez udziału publicznosci na Stadionie Olimpijskim. Pierwszy gwizdek Tomasza Witkowskiego, w środę o godz. 17.00. Jak już wcześniej wspomniałem zespół z doliny Drwęcy jest czerwoną latarnią ligowego zestawienia. Debiut na tym szczeblu rozgrywkowym okazał się falstartem. Ostatnie z zaledwie dwóch wygranych spotkań miało miejsce ponad pół roku temu. Wtedy to bez punktów z Nowego Miasta wyjechał Radomiak. Biorąc pod uwagę wyjazdowe wyniki nowomieszczan, trudno wyobrazić sobie gorszy rezultat - zero zwycięstw, cztery remisy i aż osiem porażek. Wiosną, 3 z 7 rozegranych meczów udało im się zakończyć remisem. O ambicji zawodników świadczy fakt, że punkty w owych spotkaniach remisowych traciły takie zespoły jak Jagiellonia, Kujawiak vel Zawisza czy polkowicki Górnik. Mimo, że całość „materiału dowodowego” przemawia za pewnym zwycięstwem Śląska, nie można się spodziewać, że rywal położy się na murawie, a wrocławianie jak między tyczkami prowadzić będą swoje akcje kończone bramkami. Czego jak czego, ale ambicji pogodzonym już z nieuchronnym spadkiem z ligi graczom odmówić nie można.
Historia klubu sportowego Drwęca jest bardzo długa, ale nie zawiera żadnych rewelacji, awans w szeregi drugoligowców to jak dotąd największy jego sukces. Wiele wskazuje na to, że przygoda z piłką na szczeblu centralnym dla nowomieszczan skończy się wraz z końcem tego sezonu. Jesienny mecz ze Śląskiem, przegrany 1:2, był pierwszym spotkaniem obu drużyn.
Duże natężenie spotkań rozegranych tej wiosny spowodowało plagę kontuzji w zespole Drwęcy. Jutro na boisku nie zobaczymy na pewno, narzekających na urazy: Piotra Balzera, Marcina Wincla, Remigiusza Hebdy, Mike Mouziego i Sławomira Świeckiego. W drużynie Śląska nie powinno zabraknąć nikogo, wszyscy bowiem są gotowi do gry. Mimo, że trudno jest wskazać innego faworyta nadchodzącego meczu aniżeli ekipę Śląska, z doświadczenia wiem, że takie mecze nie są dla zawodników z Oporowskiej przysłowiową „bułką z masłem”.
źródło: własne