Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0 (2:0)
Mimo nietypowej daty rozgrywania meczu, spotkanie Śląska z Podbeskidziem Bielsko-Biała zgromadziło 3000 miłośników zielono-biało-czerwonych oraz 17 (słownie: siedemnastu) kibiców drużyny gości. Ci, którzy, mimo niewygodnego terminu, zdecydowali się na odwiedzenie stadionu przy ul. Oporowskiej, nie mogli narzekać na brak emocji. Po kilku mało udanych spotkaniach i zastoju w formacji ofensywnej, w końcu dziś mogliśmy zaobserwować bardzo ciekawą i kreatywną grę drużyny gospodarzy, której brakowało od spotkania z Miedzią Legnica. Defensywa wrocławska, a szczególnie Radosław Janukiewicz , zaliczając 471. minutę bez wpuszczonej bramki, może być z siebie dumna. Dodając fakt, iż Śląsk od dawien dawna nie wygrał tak sporą różnicą bramek, dzisiejszy mecz możemy uznać za podwójnie wygrany. A wszystko rozpoczęło się podaniem Imeha do Ulatowskiego. Już w 5. minucie Cap dośrodkował do Pajączkowskiego, a ten z powietrza usiłował zagrozić bramce Michałowskiego. Minutę po tym, w niemal stuprocentowej sytuacji kiksuje Dudek, a następnie uderzenie głową Pokornego wyłapuje Michałowski. Już pierwsze minuty gry pokazały niesamowitą determinację wrocławian. W 8. minucie minimalnie obok słupka uderza Ulatowski. Po pierwszym kwadransie gry doczekaliśmy się pierwszego ataku gości, gdy przechwyt Patera (po błędzie wrocławskiej defensywy) ratuje Janukiewicz. Jednak minutę po tym znów w stuprocentowej sytuacji znajdują się wrocławianie: precyzyjne podanie Imeha do Dudka, późniejsze jego odegranie marnuje Ulatowski mijając się z piłką. Doskonała atmosfera płynąca z trybun mobilizowała graczy Śląska i już w 18. minucie płaskim, technicznym strzałem (niestety obok słupka) popisuje się Szewczuk. W odpowiedzi goście przeprowadzają groźną akcję, Cienciała zagrywa do Wielgusa, ten piętą odgrywa do Patera, który zmusza Janukiewicza do interwencji. Po rzucie rożnym znów groźnie: Butryn uderza obok słupka - Janukiewicz na róg. W 25. minucie widzowie zgromadzeni na stadionie przy ul. Oporowskiej po raz pierwszy w dniu dzisiejszym mieli powód do radości. Dośrodkowanie w lewej strony od Szewczuka przedłużają kolejno Pajączkowski i Imeh, Dudek zaś umieszcza piłkę w siatce gości. Po stracie bramki, trener Tochel decyduje się na pierwszą zmianę: Józefowicz za Kocura i staje się jasne, że goście zagrają bardziej ofensywnie. W natarciu jednak nadal wrocławianie. Po faulu w narożniku boiska na Imehu dośrodkowanie Szewczuka głową ponad bramkę przenosi Dudek. W 38. minucie stadion ogarnia totalna euforia: Dudek zagrywa długą piłkę z głębi pola do Capa, ten dośrodkowuje prosto na głowę Ulatowskiego i mamy 2:0. Dwie minuty później heroiczne uderzenie Patera przelatuje nad bramką gospodarzy.
Drugą część spotkania rozpoczynają goście, a jej pierwszych dziesięć minut, to głównie walka w środku pola. Niejednokrotnie brutalna, czego efektem w 56. minucie jest żółta kartka dla Capa. Minutę po tym groźnie z 25 metrów uderza Kołodziej. To okres lekkiej przewagi gości. Cztery minuty później płaskim strzałem po ziemi popisuje się Butryn, jednak Janukiewicz pozostaje na posterunku. W 63. minucie wrocławianie są już głęboko zepchnięci do defensywy, gdy po faulu z 22 metrów uderza Kołodziej, jednak Janukiewicz nie daje się oszukać. W 65. minucie wrocławianie odzyskują równowagę, a bliski podwyższenia wyniku uderzeniem w boczną siatkę jest Szewczuk, którego minutę później zmienia Kaczorowski. W 68. minucie w polu karnym pada Dudek, jednak arbiter nie daje się nabrać i nie przerywa gry. W 72. minucie spragniona bramek wrocławska widownia zostaje wynagrodzona za fantastyczny doping bramką Ulatowskiego. Najpierw Imeh wygrywa pojedynek z Moziem, a następnie w dwóch ratach piłkę do siatki wbija Ulatowski. W 81. minucie mogło być 4:0, jednak Dudek marnuje drugą już w tym meczu stuprocentową sytuację. W tej samej minucie, żegnany gromkimi brawami, z boiska schodzi Ulatowski, a w jego miejsce pojawia się Ilków-Gołąb. Wciąż atakujący wrocławianie wypracowują sobie kolejną doskonałą sytuację – w 86. minucie potężny strzał Dudka trafia w podbeskidzką poprzeczkę. Sędzia dolicza pięć minut do regulaminowego czasu gry, z których końcem kąśliwym uderzeniem (niestety nad poprzeczką) popisuje się Imeh, a zaraz po tym warszawski arbiter Marcin Wróbel kończy spotkanie, a Śląsk notuje najwyższą od meczu ze Świtem (sezon 2005/2006) wygraną.
Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0 (2:0)
Śląsk Wrocław : Janukiewicz - Cap
, Pokorny, Wójcik, Lasocki, Ulatowski (Ilków-Gołąb 81') - Dudek, Sztylka
, Pajączkowski (Morales
69') - Szewczuk (Kaczorowski 65'), Imeh
Podbeskidzie Bielsko-Biała: Michałowski, Hirsz, Kocur (Józefowicz 32'), Wielgus (Chrapek 46'), Pater, Kołodziej
, Monasterski, Gorszkow, Butryn (Bogdan 74'), Cienciała, Mouzie
Sędziował: Marcin Wróbel (Warszawa)
Widzów: 3000.
źródło: własne