TAK BYŁO 30 LAT TEMU
Do swojego 9. w historii i 4. z rzędu sezonu w ekstraklasie Śląsk nie przystępował w gronie faworytów. Do nich należeli: obrońca tytułu Stal Mielec, etatowy kandydat do mistrzostwa Wisła Kraków oraz ubiegłoroczny beniaminek Widzew Łódź. Ton rozgrywkom nadawały jednak zupełnie inne zespoły: Łódzki KS, Pogoń Szczecin i WKS, zaś rewelacją wiosny był Górnik Zabrze.
Nasz klub miał na swoim koncie jedynie brązowy medal sprzed roku, udany start w Pucharze UEFA (1/8 finału z Liverpoolem) oraz wywalczony 1 maja 1976 r. Puchar Polski. W kadrze nie nastąpiły duże zmiany. Odeszli Tadeusz Rachwalski do Gwardii oraz Tadeusz Wanat do Moto Jelcza. W przerwie letniej Śląsk był na tournee w Indonezji oraz rozegrał kilka sparingów we wschodnich Niemczech, a zimą był tradycyjny obóz w Kirach koło Zakopanego.
ZAMIAST SUPERPUCHARU
Na inaugurację wrocławianie przywieźli cenny punkt z Mielca, remisując z urzędującym mistrzem. Początek sezonu rozgrywany był w ekspresowym tempie: w 2 tygodnie piłkarze mieli za sobą już 5 kolejek. Śląsk pozostał niepokonany zajmując 2. miejsce w tabeli. Zwyciężyć podopiecznych Władysława Żmudy starszego udało się dopiero Zagłębiu. Sosnowiczanie obok Widzewa i wrocławian nie przegrali u siebie ani jednego meczu przez całe rozgrywki.
Niecodzienny przebieg miał pojedynek z Pogonią. Śląsk zagrał bez Tadeusza Pawłowskiego, szczecinianie w ciągu kwadransa zdobyli 2 gole, a zaraz potem kontuzji ulegli także Władysław Żmuda młodszy i Jan Erlich. Mimo niesprzyjających warunków wrocławianie zdołali doprowadzić do remisu.
Młodszym kibicom należy się uwaga. W zespole było dwóch ludzi o tym samym imieniu i nazwisku. Dla rozróżnienia dodawało się im rzymskie cyfry I oraz II lub opisywało: Żmuda starszy to były zawodnik, a w sezonie mistrzowskim pierwszy trener, zaś Żmuda młodszy to reprezentacyjny stoper.
LIDER PO RAZ PIERWSZY
Skutecznie walczyli piłkarze WKS także w europejskich pucharach. Po wyeliminowaniu zdobywcy pucharu Malty Floriany La Valetta oraz Irlandii Bohemiansu Dublin awansowali do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharu, co do dziś jest największym osiągnięciem Śląska.
14 listopada 1976 r. po zwycięstwie na Stadionie Olimpijskim nad ROW Rybnik 3:2 „Wojskowi” po raz 1. w historii zostali samodzielnym liderem ekstraklasy. Zespół Rybnickiego Okręgu Węglowego kojarzy się we Wrocławiu jak najlepiej, ale o tym za chwilę.
Liderem Śląsk był jednak tylko przez tydzień, a finisz jesieni miał fatalny: przegrał 3 kolejne mecze wyjazdowe odpadając z krajowego pucharu i wymęczył zwycięstwo 1:0 nad outsiderem, Lechem Poznań. Szczególnie złe wrażenie zrobiła klęska 0:5 w Krakowie. Mimo to na półmetku wrocławianie byli wiceliderem. Zdobyli 20 punktów, o 2 mniej od ŁKS-u.
WIOSNA W LUTYM
Do rundy wiosennej przystępowaliśmy z nadziejami na przynajmniej zagwarantowanie sobie startu w europejskich pucharach w kolejnym sezonie. Wiosna rozpoczęła się wcześnie jak nigdy, bo już w lutym. Po skromnym zwycięstwie nad mistrzem Polski, Stalą Mielec, przyszła seria 5 spotkań bez zdobycia gola. W ten sposób WKS przegrał z włoskim SSC Napoli bój o półfinał PZP, a w lidze spadł na 4. miejsce.
Jednak od remisu 2:2 w Zabrzu wrocławianie rozpoczęli marsz w górę tabeli. 5 zwycięstw z rzędu wobec katastrofalnej dyspozycji ŁKS-u (7 kolejnych porażek!) sprawiło, że Śląsk wrocił na 1. pozycję i uciekł rywalom. Niezwykle ważne były sukcesy na obcych boiskach: w Szczecinie z ówczesnym wiceliderem oraz w stolicy z Legią, po którym zostaliśmy liderem i tego miana nie oddaliśmy już do końca sezonu.
RYBNICKI SPIKER
W końcówce sezonu po piętach deptał wrocławianom Górnik, który na wiosnę nie przegrał 12 spotkań. Na 3 kolejki przed końcem zabrzanie mieli 3 punkty straty i gorszy od nas bilans bezpośrednich meczów. Ostateczny triumf Śląsk przypieczętował 18. maja 1977 (30 lat i 50 godzin temu) w Rybniku. Broniący się przed spadkiem gospodarze zdołali nawet objąć prowadzenie. Jednak gdy spiker podał wiadomość, że w Sosnowcu Zagłębie prowadzi z wiceliderem, „Wojskowi” rzucili się do frontalnego ataku strzelając dwie bramki. Dzięki takiemu obrotowi sprawy przewaga WKS-u wzrosła do 5 oczek, a kibice mogli rozpocząć świętowanie.
NA DESER
W następnej kolejce gościliśmy Ruch. Zawodnicy zagrali na luzie wygrywając 2:0, a pierwszy gol tego dnia był jednym z najpiękniejszych w dziejach klubu. Janusz Sybis z przewrotki trafił w słupek, a następnie dobił piłkę efektownym szczupakiem. W ostatniej kolejce Śląsk przegrał w Poznaniu ratując ligowy byt Lecha.
Oprócz ROW-u spadły Tychy. Oba te kluby już nigdy nie wróciły do piłkarskiej elity. Ich miejsce zaś zajęli zwycięzcy grup II ligi: Zawisza Bydgoszcz i Polonia Bytom – nasz dzisiejszy przeciwnik. W ten sposób historia zatoczyła koło.
W mistrzowskim dla Śląska sezonie najwięcej bramek zdobył Zygmunt Garłowski. Kapitan i rozgrywający strzelił ich aż 12, chociaż z powodu urazów wystąpił jedynie w 25 grach.
Nigdy wcześniej ani nigdy później mistrz Polski nie miał tak słabego stosunku bramek (38:32). Sięgając po tytuł ani razu nie wygraliśmy wyżej niż dwoma golami. Z drugiej strony mieliśmy wyrównany skład, a połową drużyny interesował się selekcjoner reprezentacji Jacek Gmoch. W tym samym sezonie najlepsi w kraju byli także koszykarze i szczypiorniści WKS-u.
<
TABELA
1. Śląsk 41
2. Widzew 38
3. Górnik Z. 37
4. Stal M. (m) 36
5. Zagłębie S. 35
6. Pogoń Sz. 35
7. Łódzki KS 33
8. Legia 30
9. Szombierki 27
10. Wisła K. 27
11. Arka G. (b) 27
12. Odra O. (b) 26
13. Ruch Ch. 26
14. Lech P. 23
15. Tychy 21
16. ROW 18
Tekst ukaże się również w fanslasku, wiec każdy moze dostać wersję wydrukowaną, jeśli tylko pojawi sie na meczu.
źródło: FPP