Tępy, remisowy szczyt.


Śląsk Wrocław podzielił się punktami z radzionkowskim Ruchem. Okrzyk radości, jaki dobiegł po ostatnim gwizdku z ławki rezerwowych gości dobitnie pokazał, kto ‘wygrał’ ten pojedynek na szczycie.

Tradycji stało się zadość. Mecz nie należał do efektownych. Przez całą pierwszą część meczu Śląsk z pasją próbował przebić się przez radzionkowski mur. W drugiej części zabrakło nawet pasji, o pomyśle na grę już nie wspominając.


 

W pierwszej odsłonie, widowiska rozgrywanego w piekielnym upale, Śląsk prezentował się całkiem przyzwoicie. Był pomysł na grę, było kilka ciekawych, prostopadłych podań otwierających drogę do bramki. Niestety były też mankamenty. Bałagan w liniach defensywnych i brak komunikacji na linii Lis – Kosztowniak mógł zjeżyć włos na głowie. Ale samego siebie przeszedł Marek Kowalczyk. Gdyby wykorzystał wszystkie swoje szanse pierwszą połowę Śląsk kończyłby z 3-bramkowym prowadzeniem. Niestety widać, że Markowi brakuje szybkości. Z resztą tej szybkości zabrakło też Krzyśkowi Szewczykowi, kiedy obsłużony fantastycznym podaniem przez Ignasiaka dał się ubiec obrońcom Ruchu. Samemu Ignasiakowi również zabrakło gazu, gdy ładnie wypuścił go Ulatowski.



O drugiej część spotkania należałoby jak najszybciej zapomnieć. Zmiany oraz roszady taktyczne (Kosztowniak w linii ofensywnej) nie dały absolutnie nic. No może poza tym, że zupełnie zagubiła się koncepcja gry. Szwankowały stałe fragmenty gry. Dośrodkowania z rzutów rożnych czy wolnych były niczym innym jak oddaniem piłki rywalom. A podobno (tu specjalne pozdrowienia dla organizatorów spotkania w terminie reprezentacyjnym) Maciek Żurawski to Irlandczykom bramkę z rzutu rożnego strzelił...



Jedynym pozytywnym aspektem sobotniego meczu jest fakt, że Ruch Radzionków spadł na 3. lokatę. Owszem różnice punktowe w czubie tabeli są minimalne, ale chodzi o to, że tak topornie grające drużyny nie powinny nawet zbliżać się do miejsc premiowanych awansem. Może to żal straconych punktów, a może zazdrość ‘osiągniętego celu’. Nie ważne! Ja niżej podpisany nienawidzę takiej piłki nożnej!


Śląsk: Janukiewicz – Wołczek, Lis, Kosztowniak, Lipiński (85. Rosiński)– Kasprzycki (70. Małecki), Szewczyk, Ignasiak, Ulatowski – Ostrowski (76. Szczot), Kowalczyk (60. Wielgus)



Ruch: Urbańczyk, Banaś, Klaczka, Szczygieł, Wrześniewski (Wloka), Rudyk, Bonk, Galeja (Osadnik), Pajączkowski, Sobala (Pogorzałek), Wesecki (Gielza)



Żółte kartki: Wrześniewski, Bonk (Ruch)

źródło: własne

Autor

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.