Waśniewski: Uważam ten sezon za ogromny sukces

Zachęcamy się do przeczytania wywiadu przeprowadzonego z prezesem Śląska Wrocław - Piotrem Waśniewskim. W rozmowie ze slasknetem prezes Waśniewski ocenia zakończony sezon, uchyla też rąbka tajemnicy o planowanych przez klub transferach i o nowym zarządzie Śląska.

Jak Pan podsumuje kończący się sezon pod względem sportowym i organizacyjnym?
Piotr Waśniewski: Zacznę od drugiej części pytania. W klubie zmieniało się dużo i wygląda na to, że wciąż czeka nas sporo przekształceń. Sezon 2008/09 – a w szczególności rok 2009 – jest i jeszcze będzie przełomowy dla klubu. Podam drobny przykład: ogromne zaangażowanie miasta w klub, kompletna przebudowa stadionu spowodowały, że Śląsk starając się o licencję na grę w Ekstraklasie już nie martwi się o to, czy spełni podstawowe wymogi PZPN-u.


 

Kiedyś słyszałem różne historie na temat Śląska, np. o braku pieniędzy na wypłaty dla zawodników. Dziś mówi się o takich problemach tylko w kontekście innych zespołów, bo w przypadku WKS-u nasi piłkarze mają stuprocentową pewność, że pieniądze na ich kontach będą na czas. Klub zaczął się obracać w zupełnie nowej rzeczywistości. Może to nie jest jeszcze standard obowiązujący w Europie Zachodniej, ale uważam, że na polskie warunki jest to wystarczające. Zatrudniam w klubie wiele różnych osób, które dla ludzi z zewnątrz mogą wydawać się zbędne, ale jeżeli mówimy o poważnym jakościowym rozwoju tej spółki, to są one niezbędne i konieczne. Dzięki temu w przyszłości będziemy mogli powiedzieć: „Tak, to jest profesjonalnie zarządzany klub." Oczywiście, wielu rzeczy jeszcze u siebie nie mamy, a pewnie o masie nawet nie wiemy. To jednak oczywiste, że w chwili, gdy takie potrzeby powstaną, będziemy musieli je zaspokoić. Natomiast jeżeli chodzi o kwestię sportową, to uważam ten sezon za ogromny sukces tej drużyny i tego trenera. Zajęcie szóstego miejsca w lidze i wygranie Pucharu Ekstraklasy to jak na beniaminka naprawdę dobry wynik. Myślę, że nikt się czegoś takiego nie spodziewał. Życzyłbym sobie, żeby kolejne sezony były podobne.

Współwłaścicielem Śląska został Zygmunt Solorz, konkretnie jego firma Bithel Holding. Od dłuższego czasu przedstawiciele tej firmy przyjeżdżają na Oporowską. Jak zmienia się sytuacja w klubie w związku z nabyciem akcji przez najbogatszego Polaka?

- Pan Solorz oficjalnie jeszcze nie objął sterów w Śląsku Wrocław. Faktycznie podczas niedawnej konferencji prasowej u prezydenta Rafała Dutkiewicza obie strony podpisały wszystkie stosowne dokumenty i rzeczywiście przejęcie klubu nastąpi, ale jeszcze się to nie wydarzyło. Ze strony stricte formalnej w dalszym ciągu większościowym udziałowcem jest gmina Wrocław. Dopóki w rejestrze sądowym nie zostanie odnotowana zmiana kapitałowa, dopóty nie nastąpią wszystkie zmiany w radzie nadzorczej czy zarządzie. Dopiero kiedy się to wydarzy, będzie można mówić o przejęciu sterów przez Bithel Holding. Oczywiście przedstawiciele nowego inwestora przyjeżdżają na Oporowską i rozmawiają z nami na różne tematy. Przed Śląskiem, a właściwie przed miastem Wrocław, klubem oraz Bithel Holding, stoi teraz olbrzymia inwestycja, jaką będzie wybudowanie centrum handlowego przy nowym stadionie. To też zmieni oblicze Śląska Wrocław, który stanie się wielobranżowym przedsiębiorstwem i od tej pory będzie zajmował się nie tylko sportem.

Czy w nowym przedsiębiorstwie może być miejsce dla koszykówki, która ma się odrodzić przy pomocy miasta, które jest współwłaścicielem Śląska?

- To nie jest niemożliwe. Nie ma większych przeszkód, żeby te dwie sekcje połączyć. Natomiast w profesjonalnym sporcie jest tak, że bez pieniędzy nie da się pewnych rzeczy zrobić. Najważniejszą kwestią jest to, za co mamy ten projekt zrealizować, a nie w jaki sposób.

Miasto jako właściciel Śląska do tej pory projektowało budżet roczny, a nie sezonowy. Wiadomo, że współwłaścicielem klubu został Bithel Holding i ta sytuacja ulegnie zmianie. Jak mniej więcej będzie wyglądał budżet Śląska w następnym sezonie? Czy będzie większy od tegorocznego?
- Zakładam, że budżet Śląska z roku na rok będzie rósł. Dlaczego? Ponieważ uważam, że nawet dochody z biletów z czasem będą większe. Coraz więcej kibiców przychodzi na nasze spotkania i zapewne wielu z nich będzie kupować karnety. To zwiększy nasze dochody. Oczywiście, fakt współpracy z Polsatem poza przelewaniem określonych pieniędzy na konto gwarantuje nam coś bardziej wartościowego, czyli zaistnienie Śląska w ogólnopolskim medium. Nie mówię tu o kanałach tematycznych, tylko o samym Polsacie - ogólnodostępnej telewizji. Nawet jeżeli to będą małe wzmianki o klubie, to dla nas i naszych sponsorów będzie to gigantyczna wartość liczona w milionach złotych. Jestem pewien, że nasza powierzchnia reklamowa, która dziś jest warta X złotych, za kilka lat będzie warta 5 razy więcej. Wartość medialna Śląska wzrośnie i będzie na zupełnie innym poziomie niż do tej pory. Obecnie taką siłę ma Legia Warszawa. Ich obecność w TVN jest bardzo częsta i nie wolno się na to obrażać. Jeżeli właściciel klubu jednocześnie jest właścicielem stacji telewizyjnej, naturalnie pomaga temu klubowi nie tylko poprzez przekazywanie pieniędzy, ale także dzięki reklamie w mediach.

Jak wygląda sytuacja z kontraktem dla Ryszarda Tarasiewicza? Szczegóły umowy są ustalone, ale podpisów wciąż brak.
- To jest kwestia wejścia do klubu nowych władz. Dopóki Polsat nie stanie się formalnie właścicielem Śląska, nie możemy podpisać umowy. Po prostu takie normy panują w naszym klubie – nie chcemy tego robić bez konsultacji z nowym właścicielem. Oczywiście nie oznacza to, że nic się w tej sprawie nie dzieje. Doszliśmy już do porozumienia z trenerem Tarasiewiczem. Wszystkie szczegóły kontraktu są ustalone i brakuje tylko podpisów. A te zostaną złożone, gdy powstanie nowa rada nadzorcza.

Czy widział Pan listę życzeń Ryszarda Tarasiewicza?
- Ryszard Tarasiewicz nie należy do trenerów, którzy sporządzają pobożną listę życzeń i mówi: „Róbcie wszystko, żeby ci zawodnicy trafili do Śląska Wrocław”. Najlepszym przykładem jest nasz niedoszły piłkarz Carlinhos. Oczywiście, trener wskazał kilka pozycji, na które potrzebuje wzmocnień. Jednak pomiędzy potrzebami a nazwiskami, które pojawiają się w kontekście gry w Śląsku, jest sporo znaków zapytania. Trzeba wyselekcjonować kandydatów, rozeznać się w sprawie ich oczekiwań finansowych. Musimy wiedzieć, czy są wolni, czy też ile trzeba za nich zapłacić. Dopiero wtedy zasiadamy do rozmów w sprawie ich gry w Śląsku. Wszystkie czynniki, które wymieniłem, mają na celu uniknięcie zagrożeń wynikających z tego, że stracimy czas na rozmowy z góry skazane na niepowodzenie.

Czy wraz z trenerem przeprowadziliście już wstępną selekcję?
- Są zawodnicy, których trener Tarasiewicz chętnie widziałby w składzie Śląska. Zresztą bardzo cieszy mnie sposób, w jaki trener podchodzi do prowadzenia drużyny. Realnie stąpa po ziemi, nie stawia nas w sytuacji niemożliwej do spełnienia. Trener w swojej pracy działa na rzecz klubu, zdaje sobie sprawę, że z niektórymi zawodnikami nawet nie ma sensu podejmować tematu, bo ich przyjście do Śląska jest nierealne. Nie stać nas jeszcze na piłkarzy, którzy grają w Lechu, Legii czy Wiśle. Przecież nie przez przypadek Krzysztof Ostrowski odszedł zimą do Legii Warszawa.

Czy Śląsk zamierza przedłużać kontrakty z piłkarzami, którym kończą się umowy?
- Obecnie nie podejmujemy rozmów z żadnymi zawodnikami, którym kończą się umowy, bo najprawdopodobniej nie będziemy zainteresowani kontynuowaniem współpracy. Ci piłkarze wykonali swoją pracę na rzecz klubu, spełnili swoją misję. Pomogli klubowi w momencie, kiedy Śląsk widział potrzebę wykorzystania ich umiejętności. Po zakończeniu sezonu dostaną od nas wolną rękę i będą mogli kontynuować swoje kariery gdzie indziej.

Czy jest pan zadowolony z akcji marketingowych Śląska?
- Z pracy marketingowej czy PR nigdy nie można być w pełni zadowolonym. Inaczej mówiąc, zawsze można zrobić coś więcej lub lepiej. Zdaję sobie sprawę, że część sportowa Śląska zdecydowanie wyprzedziła część organizacyjną. Było to jednak świadome działanie władz klubu, by inwestować przede wszystkim w stronę sportową. Teraz będzie się to zmieniać. Zakładam, że z każdym meczem i miesiącem będą się pojawiały pola, na których będziemy chcieli aktywizować kibiców i promować Śląsk Wrocław. Jednak w tym wszystkim najważniejsze są pieniądze, czasami bardzo duże pieniądze. To nie jest tak, że do tej pory nie mieliśmy żadnych pomysłów, tylko niektóre z nich po prostu dużo kosztują.

Po sezonie kończy się umowa sponsorska z Piastem. Czy są chętni na reklamę na koszulkach Śląska?
- Przyznaję, że przede wszystkim prowadzimy rozmowy z Piastem, ale wciąż jest to temat otwarty. W negocjacjach ze sponsorami jest podobnie jak w rozmowach z zawodnikami - nie wolno odkrywać kart, bo traci się przewagę nad drugą stroną. Sponsorzy to grupa, która patrzy przede wszystkim na pieniądze, na słupki oglądalności. Na tym opierają swoje założenia i kwoty, jakie przeznaczają na sponsoring. Zakładam, że fakt rozpoczęcia współpracy z grupą Polsat będzie tym impulsem, który spowoduje, że umowy sponsorskie z roku na rok będą coraz wyższe. Nie oszukujmy się – obecnie Śląsk nie jest jeszcze takim produktem, by dobijali się do nas reklamodawcy. To raczej my musimy ich szukać. Mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni.

Stadion przy ulicy Oporowskiej coraz częściej zapełnia się w całości. Na niektóre spotkania brakuje biletów. Czy macie jakieś pomysły jak zapełnić stadion, który powstaje na Maślicach?
- Podjęcie akcji promocyjnych, dzięki którym nowy stadion zapełni się kibicami, to bardzo duże wyzwanie finansowe i organizacyjne. Na Maślice ma przyjść cztery-pięć razy więcej widzów niż pojawia się na meczach rozgrywanych przy Oporowskiej. Oznacza to, że akcje, które będziemy przeprowadzać, będą diametralnie inne od tych, które prowadzimy obecnie. Innymi słowy, na Maślice będziemy musieli zaprosić osoby, które obecnie nie są zainteresowane pójściem na mecz. By ich przyciągnąć, trzeba będzie przeprowadzić ogromną akcję marketingową podobną do tych, jakie mają na przykład operatorzy sieci komórkowych. To będzie wymagało sporych nakładów, ale doskonale wiem, że trzeba to zrobić.

Wywiad został przeprowadzony 25.05.2009r.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.