"Wasyl" nie mógł spać przed Widzewem
obrońcy Śląska w nocy urodził się syn, a tuż po bramce strzelonej przez Gortowskiego kołyska pokazana przez zespół była właśnie dedykowana synowi „Wasyla”. W nocy przed meczem w jednym z wrocławskich szpitali urodził mi się syn - Oskar. Siedziałem przy żonie aż do czwartej w nocy. Jestem szczęśliwy, szkoda tylko, że dziś pożegnaliśmy się z ekstraklasą - powiedział Gazecie młody tata. Mimo, że Wasilewski pół nocy miał nieprzespane, to na w sobotę na boisku był zdecydowanie najlepszym piłkarzem. Szkoda, że tylko on prezentował tak wysoki poziom. źródło: Gazeta Wrocławska