We Wrocławiu też wiosna !!!
Śląsk Wrocław - Widzew Łódź

Pięć miesięcy i jeden dzień - tyle wrocławscy kibice piłkarscy musieli czekać na występ Śląska, przed własną publicznością, w meczu o punkty. Ostatnim, rozegranym we Wrocławiu meczem w drugoligowej rywalizacji było wygrane 1:0 spotkanie ze Szczakowianką … ehh kiedy to było? Po wyjątkowo długiej przerwie w rozgrywkach, w której to z zimą przegrały głównie osoby odpowiedzialne za utrzymanie drugoligowych boisk, jak i infrastruktura w/w, i we Wrocławiu nadszedł czas na zainaugurowanie rozgrywek. Pierwszy mecz i pierwsze emocje … ale jakie? Emocje w wymiarze XXL. To wszystko czeka wrocławian już w najbliższą sobotę, o godz. 16.00. Mecz ten pod wieloma względami będzie niezwykły, jednym z nich jest miejsce jego rozegrania. Stadion Olimpijski – to alternatywa wynikająca z braku możliwości kopania piłki (wg zarządcy obiektu) przy ulicy Oporowskiej. Spotkanie „legend” polskiej piłki, na szczycie drugoligowych rozgrywek poprowadzi radomski arbiter, Piotr Aleksandrowicz.
Łódzkiego Widzewa nikomu przedstawiać szczególnie nie trzeba. Liderujący na półmetku i po pierwszej wiosennej serii zawodnicy grają pod banderą uznanej i szanowanej firmy. Założenie klubu datuje się na 1910 rok, ale obecny Widzew ma już niewiele wspólnego z tym dawnym. W 2004 roku sekcję piłkarską przejmuje, w towarzystwie wielu zawiłości, Stowarzyszenie Widzew Łódź.
Sama marka to czterokrotny Mistrz Polski, siedmiokrotny wicemistrz, zdobywca Pucharu i Superpucharu Polski. Kuźnia wielu późniejszych reprezentantów naszego kraju, jak i innych utalentowanych graczy. Etatowy pierwszoligowiec, (podobnie jak Śląsk 29 sezonów w najwyższej klasie rozgrywkowej) drugi rok na zesłaniu.
W dotychczas rozegranych meczach szczebla centralnego Śląsk spotkał się z Widzewem aż 45 razy, 13-to krotnie zwyciężając, 15-to krotnie remisując, i 17-to krotnie ulegając rywalom. Ogólny bilans bramek to 45-59 na korzyść Widzewa. Jednak biorąc pod uwagę wyłącznie areny II ligowe, Śląsk wygrał trzy z trzech rozegranych dotychczas spotkań, strzelając 6 bramek, tracąc zaledwie jedną. Tyle pokrótce o historii.
W zeszłym sezonie Widzew był zaledwie o krok od powrotu do ekstraklasy. Łodzka drużyna po ostatniej kolejce, uplasowala się na czwartej pozycji, pozycji uprawniajacej do występu w spotkaniach barażowych. Tam jednak Widzewiacy ulegają w dwumeczu wodzisławskiej Odrze 2:3, i muszą pogodzić się z pozostaniem w II-ligowych szeregach.
Piłkarze z al. Piłsudskiego zainaugurowali rundę wiosenną później niż pozostała dziesiątka, która rozegrała swoje mecze w miniony weekend. W środę rozgromili przed własną publicznością Lechię Gdańsk 4:0. Wynik ten zapewne uskrzydlił zawodników, którzy w sobotę wybiegną na obcy dla siebie teren. Czy dwa dni odpoczynku to wystarczający czas, aby zregenerować siły?
W przerwie zimowej ekipę wzmacnia siedmiu nowych zawodników, w tym dwóch graczy Pogoni Szczecin i Iheanacho Zeal przybyły z nowomiejskiej Drwęcy. Ten ostatni do spółki z Bartłomiejem Grzelakiem ma tworzyć jadowite żądło łódzkiej jedenastki. O sile rażenia tego duetu przekonają się już w sobotę obrońcy Śląska.
Podsumowując, mecz z całą pewnością będzie zaciętym widowiskiem, stojącym na wysokim poziomie, wszak jest mecz „na szczycie”. Zawodnicy Śląska marząc o pierwszym wiosennym zwycięstwie zapewne bronić będą każdego centymetra murawy. Wiadomo już, że po zeszłotygodniowym horrorze pt. Podbeskidzie, we wrocławskiej jedenastce nie zagrają pauzujący za kartki, kapitan zespołu Dariusz Sztylka oraz Krzysztof Szewczyk. Z powodu kontuzji wątpliwy jest występ Roberta Rosińskiego. Sztylkę na środku obrony zastąpi Rafał Naskręt, a miejsce Szewczyka powinien zająć Sebastian Dudek. Po stronie przeciwnej z powodu nadmiaru żółtych kartek pauzować będzie Marcin Nowak, w składzie najprawdopodobniej zastąpi go Adrian Klepszyński. Ponadto do Wrocławia nie pojadą: Kamil Kuzera, Artur Holewiński, Artur Wyczałkowski, Bartosz Iwan oraz Paweł Kowalczyk.
W rundzie jesiennej, skazywani na pożarcie zawodnicy Śląska, ambitną walką zdobyli komplet punktów, pokonując Widzew 2:1. Czy i teraz postarają się sięgnąć po laury? Jedno jest pewne, sobotni mecz to „mecz o 6 punktów”, a takie pojedynki nigdy nie są łatwe. Ale czy łatwe zwycięstwo cieszy?
źródło: własne