Wypowiedzi po meczu w Krakowie

Prezentujemy zapis wypowiedzi, których po meczu w Krakowie udzielili trenerzy obu drużyn, oraz strzelec zwycięskiej bramki dla Śląska. W kilku słowach konieczność zmiany już w 9. minucie wyjaśnia też Marek Gancarczyk


 

Ryszard Tarasiewicz:
Wiadomo, że tylko sparingi, lecz trudno spodziewać się diametralnie innych wyników w lidze, niż te w sparingach. Podobnie jak trudno oczekiwać dobrych wyników od zespołu, który tych wyników w grach kontrolnych nie osiągał. A jak wiadomo takie mecze są po to, żeby sprawdzić dyspozycję zespołu i ewentualnie wprowadzić jakieś poprawki. Wszystkie sparingi zagraliśmy dobrze, myślę, że to się przełoży na mecze ligowe. Od ponad trzech tygodni wyglądamy jako zespół bardzo dobrze i dla nas było by jak najbardziej na rękę żeby liga już wystartowała.

Stefan Majewski:
Pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu. Śląsk praktycznie nie stworzył sobie żadnych sytuacji, podczas gdy my mieliśmy trzy dogodne okazje. W drugiej byliśmy zespołem słabszym. Zmieniliśmy kilku zawodników. Gra nam „siadła”, ale mimo to stworzyliśmy sobie dwie sytuacje. Uważam, że Bartek Dudzic powinien je wykorzystać. Nie potrafiliśmy utrzymać tego, co było w pierwszej połowie. Mam nadzieje, że uda się jeszcze dokonać kilku wzmocnień, które pozwolą wywalczyć nam miejsce o dwa, trzy oczka wyższe niż w poprzednim sezonie.

Krzysztof Ostrowski:
Dawno się tak dobrze nie czułem na boisku jak przed tą rundą. Myślę, że w końcu odzyskałem równowagę jeśli chodzi o formę i to będzie procentować. Przygotowania idą w jak najlepszym kierunku. Sądzę, że pokażemy na co nas stać. Nikt nie jest pewien miejsca w składzie do dwóch godzin przed meczem, kiedy to trener ogłasza wyjściową „jedenastkę”. Teraz wprawdzie zwiększyły się moje szanse, bo coś się stało w nogę Markowi Gancarczykowi. Mam nadzieje, że to nic poważnego gdyż chciałbym walczyć o miejsce w składzie mając wszystkich kolegów zdrowych i zasłużyć na nie wyłącznie postawą na boisku. W dzisiejszym meczu graliśmy na 100%, strzeliliśmy bramkę, która wywołała trochę kontrowersji i rozjuszyła rywali. Koledzy mówili, że piłka odbiła się od słupka i podkręcona wpadła za linię bramkową a potem uderzyła w drugi słupek. Zrobiło się nerwowo, jeden faul, drugi faul i następnie poszło już z górki. Dobrze, że nie był to mecz ligowy bo na pewno taka agresja na boisku pociągnęłaby za sobą przykre konsekwencje.

Marek Gancarczyk:
Dziś nie miałem szczęścia. Naciągnąłem pachwinę w lewej nodze, która już wcześniej mi dokuczała, a dziś uniemożliwiła mi dalszą grę. Ciężko powiedzieć jak długo to potrwa, jutro muszę zrobić dokładne badania i wtedy się okaże czy na mecz z Lechią będę gotowy do gry.

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.