Wywiad z Ryszardem Tarasiewiczem
W piątek przeprowadziliśmy wywiad z Ryszardem Tarasiewiczem. Trener Śląska mówił m.in. o zamieszaniu związanym z Konanem Ya, listą transferową WKS-u, graczach testowanych przez klub, a także odpowiedział na szereg pytań nadesłanych do redakcji przez kibiców. Pytania kibiców
Czy w wypadku objęcia funkcji selekcjonera reprezentacji chciałby pan równocześnie trenować Śląsk?
- Jest to niemożliwe. Uważam, że tych dwóch podmiotów nie można prowadzić równocześnie.
Czyli nie popiera Pan tego co robi Rafał Ulatowski trener GKS-u Bełchatów i asystent Leo Beenhakkera?
- Nie mówię, że nie popieram. Rafał Ulatowski jest asystentem i to jest inna sprawa. Ja na asystenta się nie nadaje. Jeżeli miałbym przejąć reprezentacje to tylko jako pierwszy trener, a ta praca nie pozwoliłaby mi prowadzić jednocześnie klubu.
Czy jacyś zawodnicy Śląska otrzymaliby od Pana powołanie do kadry?
- Tak.
Jakie jest Pana stanowisko odnośnie piłkarzy, którzy wychowali się poza Polską i chcą grać w kadrze?
- Uważam, że priorytetem każdego trenera, bynajmniej dla mnie powinna być jak najlepsza gra i wyniki jego zespołu. Jeżeli trener ma przekonanie, ze ten zawodnik może podnieść jakość gry jego zespołu to bez względu na to: czy on gra w Polsce czy zagranicą, czy jest czarny czy żółty nie ma to znaczenia.
Co się dzieje z Kubą Małeckim? Czy według Pana ma szanse powrócić do wysokiej dyspozycji?
- On powoli dochodzi do siebie. Ja nalegałem, żeby Kuba i Krzysztof Szewczyk przedłużyli umowy i zostali w Śląsku jeszcze na rok. Teraz zaproponowałem Kubie Małeckiemu przedłużenie kontraktu o kolejny rok. Oczywiście na dzień dzisiejszy wiemy, że Kuba nie ma szans na grę w pierwszym zespole, ale może spokojnie trenować i dojść do wysokiej dyspozycji.
Z czego wynikało zamieszanie ze sprowadzeniem bramkarza?
- Myśmy się przede wszystkim nie dogadali co do warunków finansowych.
Ilu zawodników i na jakie pozycje chciałby Pan w Śląsku? Jeżeli uda się ich sprowadzić jakie cele postawi Pan przed drużyną?
- Myślę, że po 6 miejscu jakie zajęliśmy w poprzednim sezonie na pewno chcielibyśmy oscylować pomiędzy 1 a 6 miejscem. Będziemy się starali wypaść jak najlepiej. Sami daliśmy większy optymizm na lepszą pozycję Śląska w przyszłym sezonie. Może tak być, ale nie musi. Uważam, że ten zespół stać na to, żeby rywalizować jak równy z równym z najlepszymi w lidze.
Który mecz w barwach Śląska wspomina Pan najlepiej i dlaczego?
- Jako trener na pewno ostatni mecz z Wartą Poznań o awans do Ekstraklasy. Uważam, że to było bardzo ciężkie spotkanie. Warta postawiła nam bardzo trudne warunki i szkoda, że to było w końcówce kiedy mało osób wierzyło w Śląsk i ten zespół.
A jako zawodnik?
- Człowiek jest tak skonstruowany, że pamięta więcej porażek niż sukcesów. Ja cały czas nie mogę może nie tyle przeżyć, bo trochę czasu minęło, ale mimo wszystko gdzieś we mnie siedzi 82 rok.
Nie ciągnie Pana na boisko? Młodzików pewnie by Pan nie zabiegał, ale na bramkę z rzutu wolnego kibice pewnie mogliby liczyć.
- Same predyspozycje na pewno nie załatwiają tej kwestii, trzeba też nad tym pracować. Gram w oldbojach raz w tygodniu, bo na więcej nie mogę sobie pozwolić. Po każdym takim meczu muszę brać środki przeciwbólowe, ponieważ kolano mi nie pozwala na częstszy wysiłek.
Jak Pan się odniesie do obecnego bałaganu panującego przed rozpoczęciem rozgrywek Ekstraklasy i czy w związku z tym jest Pan za wprowadzeniem abolicji na działania o charakterze korupcyjnym, czy też uważa Pan, że cała sprawa powinna być dalej prowadzona pomimo takich sytuacji jak np. te, które miały miejsce rok temu i dzieją się w tym roku?
- Uważam, ze już nadszedł czas, żeby zaprzestać karania klubów, aczkolwiek ktoś inny powie: "No dobrze, ale ktoś musiał ponieść konsekwencje na początku" i mogą być to kluby, które wcześniej dostały klapsa. Uważam, że powinniśmy zakończyć ten proceder.
Czy wybiera się Pan na staż do zagranicznego klubu?
- Na dzień dzisiejszy nie mam nic takiego w planach. Jeżeli bym gdzieś wyjechał to przede wszystkim do kraju gdzie mogę się bez problemów posługiwać ich językiem. Pozostaje mi tylko Francja lub klub prowadzony przez francuskiego szkoleniowca. Chętnie skorzystałbym z takiego stażu w lidze włoskiej.
Pytania autora
Jak Pan się odniesie do sytuacji z Konanem Ya?
Ryszard Tarasiewicz: Przede wszystkim chodziło o to, że jeżeli bierzemy do drużyny obcokrajowców to oni muszą być lepsi od naszych zawodników. Krąży taka opinia, że piłkarze w skali IQ mają iloraz równy 90. Jeżeli chodzi o ten poziom to zawodnicy nie są na głupi. Oni wiedzą, ze jeżeli do klubu ściąga się obcokrajowców to oni muszą być lepsi od graczy, którzy aktualnie są w klubie. Natomiast nie od dzisiaj wiemy jakie jest nastawienie kibiców do zawodników, którzy mają inny kolor skóry. Jeżeli chodzi o moją wypowiedź to stwierdziłem, że jeżeli ściągniemy piłkarza o innym kolorze skóry to on musi być dużo, dużo lepszy od naszych zawodników. Faktem jest, że nasi kibice potrzebują trochę czasu, żeby zaakceptować takiego piłkarza. Na pewno nie pomaga to samemu zawodnikowi w rozwinięciu jego możliwości, wpływa też negatywnie na zespół. Mieliśmy przykłady: Benka czy Franka Egharevby, którzy grali regularnie. Mnie przede wszystkim interesuje dobro zespołu. Jeżeli będę miał możliwość zakontraktowania zawodnika o innym kolorze skóry i będzie to dobry zawodnik na pewno tak zrobię.
Jak prezentują się piłkarze, którzy obecnie są na testach? Na dzisiejszym treningu Bośniak zagrał na innej pozycji niż wczoraj.
- Na wczorajszej 65 minutowej gierce grał tylko na lewej stronie defensywy. Dzisiaj w drugiej połowie wystąpił na środku obrony. Ten zawodnik może grać na obu pozycjach. Na pewno jemu jest łatwiej niż Brazylijczykowi, który niedawno przyleciał do Polski. Różnice czasowe są duże. Dzisiaj wyglądał dużo lepiej niż wczoraj. W ciągu dwóch dni trudno podjąć jakieś decyzje.
Po dwóch dniach odesłał Pan do domu Pavola Jurco.
- Tak, ale to była inna sprawa. Patrząc przez pryzmat napastników, których mam w drużynie. Uważam, że Jurco jest bardzo dobrze przygotowany atletycznie, ale za mało uczestniczył w grze. Moim zdaniem na dzień dzisiejszy mam napastników, którzy są bardziej aktywni od niego i lepsi.
Czy ktoś z klubu podpatrywał Ivo Vazgeca, czy jest to piłkarz, którego Panu polecili menedżerowie?
- Na żywo go nie widzieliśmy. Miałem sygnały od menadżera i dwóch innych osób. Nie przez przypadek trafił do Śląska.
Czy istnieje coś takiego jak lista transferowa Śląska?
- Na pewno nie zostaną z nami Petr Pokorny i Vladimir Cap. Co do reszty podejmiemy decyzje w poniedziałek.
Uważa Pan, że Przemysław Łudziński lub Wojciech Górski są w stanie podnieść jakość gry Śląska?
- Jest jeszcze Remek Sobociński. Ostateczne decyzje podejmiemy w poniedziałek.
Poza testami do pierwszej drużyny sprawdzani są też kandydaci do Młodej Ekstraklasy. Wiem, że oglądał Pan ich osobiście. Jak Pan ich oceni?
- To już drugi casting. Pojawiło się kilku piłkarzy, których będziemy chcieli zaangażować do drużyny Młodej Ekstraklasy. Idziemy w tym kierunku, żeby byli to zawodnicy urodzeni między 90 a 92 rokiem. Gracze z rocznika 88 nas nie interesują, bo taki gracz powinien podchodzić już pod pierwszą drużynę. Piłkarz urodzony w 89 roku to taki gracz na styk. Z zawodnikami urodzonymi w 90 roku i później można jeszcze popracować. To jest taki poligon doświadczalny. Nas nie interesuje pozycja w Młodej Ekstraklasie. Dobrze by było gdybyśmy zawsze jakby była taka możliwość wyłowili jakiegoś zawodnika do pierwszego zespołu.
źródło: kibice Śląska / własne