Zapis konferencji z S. Milą

Poniżej prezentujemy zapis wypowiedzi, które padły podczas zadawania pytań przez dziennikarzy w trakcie dzisiejszej konferencji prasowej poświęconej podpisaniu kontraktu przez Sebastiana Milę.

- Z numerem jedenastym grał najlepszy piłkarz w historii tej drużyny Janusz Sybis. Lepszej rekomendacji dla pana numeru nie trzeba. Nowy asystent Leo Beenhakkera, Rafał Ulatowski stwierdził wczoraj, że przyszedł pan do Śląska po to żeby trafić do reprezentacji, a nie po to żeby spokojnie dorobić do emerytury. Co pan o tym sądzi?

Sebastian Mila: - Najpierw odniosę się do mojego numeru w nowym klubie i historii z nim związanej. Śląsk Wrocław to oczywiście jeden z największych klubów w historii polskiej piłki i wiem, jakie oczekiwania są związane nie tylko z moją osobą, ale i z wynikami całej drużyny. Cieszy mnie to, że będę mógł występować z jedenastką, bo każda mobilizacja jest bardzo dobra, a tak jak pan już wspomniał jak ktoś taki jak Janusz Sybis z takim numerem występował to nie lada wyczynem będzie to poprawić. Zrobię wszystko żeby nie zawieść kibiców oraz działaczy, którzy zainwestowali i wierzą we mnie, dlatego serce zostawię dla Śląska. Mam nadzieję, że szczęście troszeczkę mi dopomoże i zdrowie będzie dopisywało. Jeśli zaś chodzi o reprezentację to jest to temat o którym najłatwiej się mówi, ale najciężej tam się dostać. Wcześniej grałem regularnie w czasie kadencji trenera Pawła Janasa, byłem powoływany również przez trenera Zbigniewa Bońka. Odkąd selekcjonerem jest Leo Beenhakker byłem na dwóch zgrupowaniach. Zdaje sobie sprawę z tego, że reprezentacja jest teraz w przebudowie, ponieważ po nieudanych mistrzostwach wszyscy oczekują pewnych zmian. Co do mojej osoby to numerem jeden jest na ten czas dobra gra w Śląsku i jak najlepsze wyniki drużyny. W dalszej perspektywie oczywiście jest reprezentacja, ale już bez takiego ciśnienia jak kiedyś, gdyż, gdy było ono zbyt wysokie to troszeczkę się to na mnie odbijało i moja forma była nie najlepsza. W związku z czym moje powołania były kontrowersyjne. Jeśli kibice, dziennikarze i trenerzy stwierdzą, że jestem potrzebny reprezentacji to wtedy mogę grać.

- Jak wiadomo zespół jest w tym momencie na zgrupowaniu, pan jest tutaj, a do rozpoczęcia ligi pozostało niewiele czasu. Czy zdąży się pan wkomponować w drużynę?


 

Sebastian Mila: - Rzeczywiście jest to krótki okres żeby się wkomponować w zespół, ale język piłkarski jest chyba prostszym językiem od tego, którym teraz mówię, więc mam nadzieję, że nie będzie większego problemu.

- Jak panu się podoba Wrocław?

Sebastian Mila: - Jestem oczarowany Wrocławiem. To, w jakim mieście będę grał miało wpływ na podjęcie decyzji o przenosinach. Wspólnie z narzeczoną jesteśmy w trakcie szukania mieszkania. Dzisiaj będziemy oglądać kolejne. Chciałbym zamknąć ten temat w przeciągu dwóch, trzech dni, dlatego, że niedługo drużyna wraca z obozu. Chcę wejść w zespół i powalczyć o miejsce w nim.

- Śląsk wygrał z Crveną zvezdą 4:0, więc chyba nie będzie o to za łatwo?

Sebastian Mila: - Jak najbardziej. Nie chce żadnej taryfy ulgowej. Nie przyjechałem tutaj żeby przeszkadzać, ale żeby pomóc. Jeżeli drużyna będzie lepiej grała beze mnie to będę starał się do niej dostać. Mam nadzieję, że będą grali ci zawodnicy, którzy będą aktualnie w najwyższej formie. Zresztą trener Tarasiewicz podczas rozmowy telefonicznej dał mi zapewnienie, że tak łatwo do składu nie będzie mi wskoczyć.

- Ciekawy sposób na zachęcenie zawodnika do przyjścia do zespołu?

Sebastian Mila: - Słowa trenera jeszcze bardziej mnie zmobilizowały.

- Pierwszy mecz ligowy Śląsk gra z ŁKS-em. Chyba nie będziesz miał w Łodzi miłego powitania?

Sebastian Mila:- Podejrzewam, że kibice ŁKS-u mogą być trochę rozczarowani moją decyzją o związaniu się ze Śląskiem. Wcześniej mówiłem, że jedyne kluby, do których mogę odejść z ŁKS-u to Wisła lub Legia. W innym przypadku chciałem zostać w Łodzi. Niestety, życie piłkarza jest takie, że czasami trzeba stawiać sobie nowe, wyższe cele, a niewątpliwie takie cele w Śląsku działacze stawiają przede mną i przed drużyną, dlatego podjąłem się tego i chciałbym sprostać oczekiwaniom.

- Chcesz się tutaj wypromować?

Sebastian Mila: - Przejście do Wrocławia jest to dla mnie krok do przodu i sądzę, że jest to droga w dobrym kierunku. Jeśli będę dobrze grał, działacze dali mi zapewnienie, że gdy tylko zgłosi się dobry klub, który będzie dawał mi możliwości rozwoju to usiądą z nim do rozmów. Na dzień dzisiejszy, jednak o tym nie myślę. Cieszę się, że Śląsk zainwestował we mnie. Jestem człowiekiem pamiętliwym, więc będę pamiętał, że ludzie tutaj uwierzyli w moją osobę. Zrobię wszystko żeby pieniądze wydane na mnie Śląsk odzyskał z nawiązką.

- Jest suma odstępnego wpisana w kontrakcie?

Wiceprezes Piotr Mazur: - Nie mogę powiedzieć gdyż taka informacja mogła by być problemem w przyszłości.

- Jakie doświadczenia ma pan z zagranicznych klubów?

Sebastian Mila: - Przede wszystkim jestem rozczarowany sobą. Przed wyjazdem za granicę więcej oczekiwałem po sobie. Myślałem, że będę mógł zrobić karierę, że ten moment jest dla mnie wyjątkowy, bo odszedłem za niezłe pieniądze. Wydawało mi się , że czekają mnie już tylko wielkie transfery, niesamowite kontrakty i wielki kluby. Rzeczywistość to zweryfikowała. Otrzymałem kubeł zimnej wody na głowę, na całe szczęście w odpowiednim momencie. Teraz jest nowy etap. Oczywiście chciałbym wyjechać za granicę do dobrego klubu. Dobry klub to nie znaczy Valerenga, ale to znaczy coś tak profesjonalnego jak Austria Wiedeń. Jeśli ktoś z takiego kierunku będzie coś oferował to będzie to temat do rozmów. Chciałbym sobie coś też udowodnić, a mianowicie, że za granicą Polak może się wybić. Takim przykładem jest Artur Boruc, który zrobił światową karierę. Mam nadzieję, że inni pójdą jego śladem.

- Za cztery lata jest Euro we Wrocławiu, a pan będzie w odpowiednim wieku żeby kierować grą reprezentacji…

Sebastian Mila: - Chciałbym, aby moje nazwisko było wiązane z tymi mistrzostwami. Usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego na stadionie to coś niesamowitego i myślę, że każdy piłkarz, który trenuje, marzy o reprezentowaniu kraju. Ja miałem taką możliwość. Łatwiej jest dostać się na szczyt niż wdrapać się tam po wcześniejszym spadku. Już byłem na kolanach, ale teraz z tych kolan wstaję, dlatego mam nadzieje, że Śląsk weźmie mnie za rękę i postawi na nogi.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.