Zasłużone zwycięstwo w Zabrzu

Dla zupełnie niezorientowanego kibica sobotni mecz w Zabrzu mógł wyglądać jak normalna ligowa potyczka. Mimo zerowej stawki, spotkanie ściągnęło na trybuny ponad 5 tys. sympatyków Górnika. Grę rozpoczęli wrocławianie, ale inicjatywę od pierwszych minut przejęli gospodarze. Zbyt niepewne interwencje Pawelca otworzyły Górnikom drogę do wrocławskiej bramki, jednakże brak zimnej krwi, a może doskonała dyspozycja Wojciecha Kaczmarka sprawiła, że wynik nie ulegał zmianie. Pawelec w końcu „zaskoczył” i już w drugim kwadransie zabrzanie nie przedostawali się tak łatwo prawą stroną pod bramkę Śląska. Gdy wciąż wizualną przewagę mieli gospodarze, ku zaskoczeniu sporej widowni wynik otwierają podopieczni Ryszarda Tarasiewicza.


 

Dalekim zagraniem popisał się Pawelec. Piłka trafia na prawo do Sotirovicia, który momentalnie wyłożył piłkę nadbiegającemu M. Gancarczykowi, a ten bez chwili zwątpienia huknął obok bezradnego Nowaka i piłka zatrzepotała w siatce. Oszołomieni zabrzanie ruszyli do odrabiania strat. Raz po raz groźnie na bramkę Śląska uderzali Pitry, Brzęczek oraz Hajto. Zwłaszcza ten pierwszy to zdecydowanie najjaśniejsza postać w ekipie gospodarzy. Po dwóch kwadransach tempo gry spadło. Zniesmaczeni tym faktem kibice zaczynają głośny doping. Sielankową atmosferę przerywa kolejne tąpnięcie. Na murawę po raz kolejny zostaje powalony Marek Gancarczyk. Arbiter bez wahania przerywa grę, nakazując wykonanie rzutu wolnego. Do piłki ustawionej ponad 30 metrów od bramki Górnika podszedł niedawno zakontraktowany do Śląska Sebastian Mila. Mierzone, techniczne uderzenie pod poprzeczkę i piłka bez przeszkód ląduje w siatce bramki kompletnie zaskoczonego Nowaka. W Zabrzu przez chwilę powiało wielką piłką na europejskim poziomie. Po tym ciosie ciężko było się otrząsnąć podopiecznym Ryszarda Wieczorka i choć jeszcze przed przerwą kilka razy zakotłowało się pod bramką Śląska, wynik nie uległ zmianie. Dużą zasługę w tłumieniu ataków zabrzan miał niewątpliwie Piotr Celeban, intuicyjnie bronił również Kaczmarek. Na drugą połowę Górnicy wyszli w zupełnie przemeblowanym składzie. Na murawie zostało trzech zawodników z pierwszej odsłony, jednak wraz z upływem czasu również oni zostali wymienieni. Druga część meczu to już całkowita dominacja Śląska, w którego składzie pojawili się wszyscy zawodnicy zasiadający na ławce rezerwowych. W 73. minucie potężnym strzałem popisał się Vuk Sotirović, jednak Vaclavikowi z najwyższym trudem udaje się opanować sytuację. Doskonałej okazji do podwyższenia wyniku nie wykorzystał też w końcówce meczu Przemysław Łudziński.

Górnik Zabrze - Śląsk Wrocław 0:2(0:2)

0:1 - 18\' Marek Gancarczyk
0:2 - 35\' Sebastian Mila

Górnik:
I połowa: Nowak – Pavlenda, Hajto, Danch, Papeckys - Bonin, Brzęczek(k), Pazdan - Madejski, Zahorski, Pitry
II połowa: Vaclavik - Rivas, Smirnovs, Magiera, Bonin - Bajić, Malinowski, Pazdan (Mariusz Gancarczyk 78), Leo - Kołodziej, Zahorski(k) (Wodecki 65).

Śląsk:
W.Kaczmarek (Olszewski 46) - Celeban (Socha 61), Pokorny, Wójcik (Ćap 61), Pawelec - Marek Gancarczyk (Szewczuk 61), Mila (Tymiński 66), Górski(k)(Wołczek 61), J.Gancarczyk (Ostrowski(k) 46) - Sobociński (Łudziński 46), Sotirović.

Widzów: 5000

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.