Zrównana Zielona Góra. Śląsk - Lech 9:1!

Śląsk Wrocław w imponującym stylu zainaugurował 3-ligowe rozgrywki. Wrocławianie niczym walec zrównali Zieloną Górę. Wojskowi sprawili, że góra zmieniła się w dolinę a kto wie czy gdyby sędzia odgwizdał ewidentny rzut karny w 90. minucie, Żuławy straciłyby miano największej polskiej depresji...
Już w 7. minucie Krzysztof Ulatowski pięknym strzałem z 10 metrów wykańcza wzorową akcję Patryka Lipińskiego. Jest 1:0 dla Śląska.
Trzy minuty później po szybkiej klepce Małecki-Ulatowski-Kowalczyk ten ostatni popisuje się fantastycznym strzałem przewrotką. Tym razem górą jest jednak bramkarz gości.
W 18 minucie po dokładnym, kilkunastometrowym podaniu Dorobka (?) Kuba Małecki niczym profesor lobuje wybiegającego z bramki Kasprzaka. 2:0 dla Śląska.
Niespełna 5 minut później doskonałym zwodem na lewym skrzydle Marcin Wielgus wbija w murawę obrońcę Lecha. Dokładne dośrodkowanie w pole karne do piłki doskakuje Marek Kowalczyk i jest 3:0 dla Śląska.
W 30. minucie Małecki odbiera piłkę Pochylskiemu. Futbolówkę przejmuje Ulatowski. Po kilkunastometrowym rajdzie wpada w pole karne i wykłada piłkę będącemu na czystej pozycji Kowalczykowi. Niepotrzebny zwód Marka, wydaje się, że Kowal jest faulowany, ale zanim sędzia zdołał zastanowić się czy odgwizdać przewinienie do piłki dopada Ignasiak i podwyższa rezultat spotkania na 4:0 dla Śląska.
4 minuty później Sawicki pada w polu karnym Śląska. Można dyskutować czy Lipiński czysto wybijał piłkę wślizgiem. Bezsprzecznie jednak obrońcy Śląska wcześniej powinni wyjaśniać takie sytuacje. Sędzia wskazuje na jedenasty metr. Pewnym egzekutorem rzutu karnego jest sam poszkodowany. Jest 4:1 dla Śląska i takim też rezultatem kończy się pierwsza część spotkania.
Druga część meczu rozpoczyna się od minimalnie chybionego strzału głową Marka Kowalczyka. Jednak w 52. minucie rehabilitując się Kowalczyk idealnie podaj do Ulatowskiego a ten atomowym strzałem z 10. metra umieszcza piłkę w okienku bramki Lecha. Jest 5:1 dla Śląska.
Osiem minut później niemal kopia tej sytuacji. Tym razem po przechwycie Szewczyka Kowalczyk obsługuje podaniem Ulatowskiego a ten strzela swą trzecią bramkę w tym spotkaniu. Jest 6:1 dla Śląska.
Po niespełna dwóch minutach znów w roli głównej OKO Ulatowski. Tym razem fantastycznym szczupakiem wykańcza piękne podanie od Roberta Szczota. 7:1 dla Śląska.
W 65. minucie tym razem Marek Kowalczyk konsumuje idealne dogranie Szewczyka i głową podwyższa rezultat spotkania na 8:1 dla Śląska.
Tę prawdziwą kanonadę kończy kapitan Śląska ustalając wynik spotkania w 78. minucie. Warto zaznaczyć, że tym, który obsłużył Kowalczyka ładnym podaniem był Mateusz Kasprzycki. 9:1 dla Śląska!
Pierwsze koty za płoty. Piłkarze z Wrocławia grali w meczu z Lechem tak jakby chcieli wymazać wszystkie niepowodzenia z końcówki ubiegłego sezonu. Teraz jednak na WKS czeka opolska Odra i to właśnie na stadionie w Opolu poznamy prawdziwą wartość Śląska. Ale to dopiero w sobotę... Tymczasem czapki z głów przed WKS-em. Mamy lidera!!!
źródło: własne