Wyciągnięci z szafy piłkarze bohaterami Śląska. ''Zmiana powoduje nową energię''
fot.: Adriana Ficek/slaskwroclaw.pl
Kibice Śląska mogą być zadowoleni z występu swojej drużyny w ostatnim meczu. Skazywani na porażkę wrocławianie utarli nosa i zremisowali 2:2 z Jagiellonią. Bohaterami WKS-u w Białymstoku została dwójka zawodników, którzy ostatnio zostali odsunięci od gry przez Jacka Magierę. - Chciałbym podziękować sztabowi szkoleniowemu, że postawili dziś na mnie - mówi jeden z nich.
Za nami debiut Michała Hetela i Marcina Dymkowskiego w roli trenerów pierwszego zespołu Śląska. Wrocławscy kibice przed starciem z aktualnym mistrzem Polski Jagiellonią Białystok nie mieli wielkich oczekiwań, ale na pewno pozytywnie się zaskoczyli. Na murawie nie wyglądało, jakby mierzyły się ze sobą ostatnia drużyna w tabeli z wiceliderem. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2, a zawodnicy grający w miętowych strojach oddali więcej strzałów (w tym celnych) niż podopieczni Adriana Siemieńca.
Nieoczekiwanymi bohaterami meczu w Białymstoku zostali piłkarze, których w ostatnich tygodniach próżno było szukać na ekstraklasowych boiskach. Od pierwszej minuty zagrał Arnau Ortiz, którego ostatni raz w wyjściowej jedenastce Śląska mogliśmy zobaczyć pod koniec sierpnia w starciu z Legią Warszawa. Ponadto dla Hiszpana były to pierwsze minuty w Ekstraklasie od 6 października. W kolejnych tygodniach skrzydłowy przesiadywał na ławce rezerwowych albo nawet nie łapał się do meczowej dwudziestki. Pomimo tego 23-latek otrzymał duże zaufanie od nowego sztabu i odpłacił się w najlepszy możliwy sposób. W 34. minucie strzałem w okienko otworzył wynik spotkania. Była to jego premierowa bramka dla WKS-u.
no nie mógł lepiej wybrać los zeby to akurat Arnau strzelił dzisiaj. Magiera effect?? #JAGSLA | @ArnauOrtiz1 Brawo Arnau! pic.twitter.com/9VXK3BY32O
— tymvsx (@tymvsx) November 22, 2024
- To, że strzeliłem gola, nie jest dla mnie szczególnie ważne. Najistotniejsze jest to, że zdobyliśmy punkt. Chciałbym podziękować sztabowi szkoleniowemu, że dzisiaj postawili na mnie. To pewnie nie była łatwa decyzja. Jestem im bardzo wdzięczny i nadal będę dawał z siebie wszystko, żeby pomóc zespołowi
- dziękował Ortiz po zakończonym spotkaniu.
Pierwszy raz do siatki trafił również Jakub Jezierski, wychowanek wrocławskiego klubu. 20-latek jeszcze w zeszłym sezonie został zauważony przez Jacka Magierę, który włączył go w szeregi pierwszego zespołu. Latem z pomocnikiem przedłużono kontrakt i na początkowym etapie obecnego sezonu otrzymywał kolejne minuty w lidze, a nawet w europejskich pucharach. Jednak na początku października decyzją ówczesnego szkoleniowca został przesunięty do trzecioligowych rezerw. Po zmianie na ławce trenerskiej "Jezier" wrócił do treningów z "jedynką" i pojechał z zespołem do Białegostoku. Mecz rozpoczął na ławce rezerwowych, a w 77. minucie przy stanie 1:2 zmienił Tudora Balutę. Jak się później okazało, zmiana przyniosła korzyści, bo na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Jezierski strzelił gola i ustalił tym samym wynik meczu na 2:2.
- Jeśli zmienia się trener, to wszyscy, którzy byli w drugiej drużynie, dostają skrzydeł i chcą pokazać, że to był błąd, że nie grali. Tak się stało z Jezierskim, Ortizem, Szotą. Zmiana powoduje pewną nową energię i to miało miejsce
- powiedział Marcin Dymkowski na pomeczowej konferencji prasowej.
To lekki paradoks, że remis na terenie mistrza Polski zapewnili akurat ci piłkarze, którzy ostatnio zostali odsunięci przez Jacka Magierę. Zadziałał też efekt nowej miotły i tak jak mówi trener Dymkowski, obaj piłkarze chcieli coś udowodnić. Czy był to tylko jednorazowy wyskok? O tym przekonamy się w kolejnym meczach, a tych do końca roku pozostały jeszcze cztery (w tym trzy w Ekstraklasie).
