FUTSAL: Mecz pełen emocji z podziałem punktów

FUTSAL: Mecz pełen emocji z podziałem punktów

fot.: Adriana Ficek / slaskwroclaw.pl

WKS Śląsk Wrocław w ramach rozgrywek Ekstraklasy po emocjonującym meczu zremisował u siebie z We-Metem Sierakowice 3:3.



 

Na zdobyty punkt można patrzeć dwuznacznie z jednej strony walcząc o utrzymanie, drużyna musi wygrywać. Jednak patrząc z innej perspektywy Śląsk zagrał bardzo dobre spotkanie z wyżej notowanym rywalem. Jest postęp w grze, choć pewne elementy wymagają poprawy. Zespół się zgrywa i powinno być lepiej.

Trzeba też przyznać, że Wrocławianom sprzyjało szczęście w tej kolejce. Na minutę przed końcem meczu WKS przegrywał 2:3, a będący rywalem w walce o utrzymanie Widzew Łódź prowadził w Katowicach 3:2. Oznaczało to dużą stratę do bezpiecznej strefy. Natomiast w futsalu w 60 sekund może się wiele zmienić i tak też było tym razem. Ostatecznie Śląsk doprowadził do remisu, a Widzew stracił 2 gole i przegrał. Śląsk na tym odrobił jeden punkt.

Samo spotkanie z We-Metem dostarczyło widzom wiele emocji. Śląsk zaczął dobrze, szybko uzyskał przewagę i w 4. minucie po ładnej akcji Ribeiro-Dasaiev-Herterich ten ostatni z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki. Niestety dwa błędy w defensywie spowodowały, że trzy minuty później było już 2:1 dla gości, a obie bramki  zdobył Mateusz Madziąg. Śląsk uzyskał sporą przewagę i często zagrażał bramce przyjezdnych. Świetny mecz rozgrywał jednak bramkarz We-Metu Jarosław Moricka, który dwa sezony temu był we Wrocławiu zmiennikiem Noela Charriera. Tuż przed przerwą w zamieszaniu podbramkowym ponownie przytomnie zachował się Herterich i do przerwy był remis.

W drugiej połowie Trójkolorowi nadal przeważali, ale Moricka wyprawiał w bramce cuda, a gola pierwsi strzelili goście. W 25. minucie po kontrataku celnym strzałem popisał się Brayan Mera Fernandez. Śląsk dalej ambitnie atakował. W końcówce meczu trener Chimenez zdecydował się na wycofanie bramkarza i przyniosło to efekt na 118 sekund przed końcem padło wyrównanie. Piłka krążyła, jak po sznurku (Ribeiro-Gomez-Ribeiro-De Agostini-Caio-Ribeiro) aż w końcu ten ostatni po raz 21. w tym sezonie strzelił gola w Ekstraklasie.

Śląsk nie zrezygnował z walki o wygraną i nadal grał bez bramkarza. Taki sam manewr zastosował jesienią trener Zico w meczu w Sierakowicach. Wówczas też Śląsk w końcówce wyrównał i nadal grał w przewadze. Efekt był odwrotny od zamierzonego, to We-Met strzelił gola do opuszczonej bramki Śląska. Tym razem wynik się nie zmienił.

Skład Śląska: Izbiański – Maimon, Ribeiro, De Agostini, Caio, Moen, Dasaiev, Herterich, Ros, Gomez, Jajko, Krawiec, Janczak, Bukowski

Śląsk gra coraz lepiej, taktycznie drużyna jest dobrze zorganizowana, a pod względem personalnym wzmocnienia okazały się bardzo wartościowe. Dużej poprawie uległa gra w defensywie, natomiast cały czas trzeba popracować nad skutecznością.

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.