FUTSAL: Niedosyt po batalii z łódzkim Widzewem

FUTSAL: Niedosyt po batalii z łódzkim Widzewem

fot.: Adriana Ficek / slaskwroclaw.pl

W Ekstraklasie WKS Śląsk Wrocław zmierzył się na wyjeździe z Widzewem. W rundzie jesiennej pojedynek tych drużyn był najbardziej medialnym widowiskiem. Wiosenna potyczka również dostarczyła widzom wiele emocji. Po bardzo dobrym meczu padł remis 5:5.



 

Oba kluby walczą o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. W ostatnim okresie kilka razy zamieniały się pozycjami w tabeli. Widzew nie wygrał meczu od listopada. Z kolei Śląsk w tym roku gra dużo lepiej niż w ubiegłym, ale ostatnie wyjazdowe zwycięstwo odniósł również w listopadzie. Mecz zgromadził również liczną publiczność, ale pod względem dopingu łódzcy kibice wyraźnie odstawali tego, co zgotowali jesienią Wrocławianie. Spotkanie było też mniej intensywne niż w ubiegłym roku, ale również padło sporo goli i obie strony musiały zadowolić się podziałem punktów.

Prowadzenie dla gospodarzy padło w 14. minucie. Zawodnik Widzewa mocno uderzył piłkę z autu, ta odbiła się od Hamzy Maimona i wpadła do siatki Śląska. Dwie minuty później padł jeszcze bardziej kuriozalny gol. Obrońca Łodzian próbował wybić piłkę spod własnej bramki, ale trafił w Jose Joselito Fernandeza, który w ten sposób strzelił swojego pierwszego gola w polskiej lidze. 50 sekund przed przerwą Widzew po raz kolejny trafił po rozegraniu autu, a tym razem gola strzelił Filip Marton.

W drugiej połowie przewagę miał Śląsk, ale bramkę dla Widzewa w zamieszaniu podbramkowym zdobył Jefferson Ortiz. Śląsk rzucił się do odrabiania strat, ale wykończenie akcji to element, nad którym podopieczni trenera Chemy Jimeneza muszą pracować. Efekty przyszły w końcówce, a bohaterem ostatnich akcji okazał się Lion Ribeiro. W 37. minucie wyłożył piłkę Joselito, a ten z bliska skierował ją do bramki. 58 sekund przed końcem sam doprowadził do wyrównania. W ostatniej minucie Widzew próbował przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale dwoma świetnymi interwencjami popisał się Kamil Izbiański.


Skład: Izbiański – Maimon, De Agostini, Ribeiro, Caio, Dasaiev Joselito, Moen, Witek, Herterich, Jajko, Gomez, Krawiec, Bukowski


Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.