Ujawniono zarobki piłkarzy i sztabu Śląska Wrocław. Kwoty robią wrażenie
fot.: Paweł Kot
Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska zwróciło się z prośbą do Śląska Wrocław o upublicznienie kwot wypłaconym piłkarzom i sztabowi szkoleniowemu w grudniu 2025 roku. Co możemy wyczytać z opublikowanych liczb?
Forma sportowa Śląska Wrocław jest nie najlepsza, by nie użyć mocniejszych słów. Drużyna od ośmiu spotkań nie zasmakowała zwycięstwa i z pozycji wicelidera spadła na 9. miejsce. Frustracja kibiców oraz wrocławskiego środowiska jest coraz większa, a całej sytuacji nie poprawi na pewno fakt ujawnienia zarobków piłkarzy oraz sztabu. Pod koniec stycznia stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska zwróciło się do Śląska Wrocław z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej w zakresie wynagrodzenia wypłaconym zawodnikom oraz sztabowi szkoleniowemu pierwszej drużyny za grudzień 2025 roku.
Kwoty robią wrażenie, choć są one oczywiście anonimowe - najlepiej opłacany pracownik WKS-u zarobił w grudniu zeszłego roku ponad 133 tysiące złotych. Drugi na liście poborów zarabia 123 tysiące zł, a trzeci 99 999 zł. Z kolei na drugim biegunie możemy odnaleźć kwoty rzędu 4500, 5000, czy 7000 złotych. Łącznie na wynagrodzenia w grudniu 2025 roku wydano blisko dwa miliony złotych (43 osobom).
Warto jednak zaznaczyć, że upublicznione kwoty są po pierwsze podane brutto, a po drugie, jak udało się nam dowiedzieć, na wynagrodzenia pokazane w zestawieniu składają się wynagrodzenia podstawowe oraz dodatkowe.
Zgaduj zgadula, które kwoty dla piłkarzy WKS Śląsk Wrocław, a które dla sztabu szkoleniowego. Dodajmy, że to spółka miejska z dużym dofinansowaniem. To powinno być jawne. pic.twitter.com/aLJ3F09Y9c
— Watchdog Polska (@SiecObywatelska) 16 lutego 2026
Oczywiście w zestawieniu są zawarci piłkarze, których we Wrocławiu już nie ma - mowa tu m.in. o Serafinie Szocie, Jakubie Jezierskim, czy Besarze Halimim. Jest za to Miłosz Kozak, który w pierwszym zespole już nie występuje (po zesłaniu do rezerw), ale jego umowa z klubem wciąż obowiązuje, choć pion sportowy próbuje się z nim dogadać i rozwiązać ją za porozumieniem stron.
Ilość wydanych pieniędzy na wynagrodzenia może szokować, ale trzeba też nadmienić, że w poprzednich latach były one jeszcze wyższe. Część zawodników przed obecnym sezonem zgodziła się na renegocjację umów, a dodatkowo jak przyznał w grudniu ówczesny prezes Śląska Michał Mazur, we wcześniejszych okienkach transferowych niektórych piłkarzy zatrudniano na innych kontraktach, niż ma to miejsce obecnie (B2B), co miało duży wpływ na finanse klubu:
- Podpisywaliśmy piłkarzy na innych kontraktach, niż było to robione w poprzednich okienkach transferowych. Nie chodzi tylko o wysokość wynagrodzeń, które oczywiście są niższe, ale nie zatrudniliśmy na przykład żadnego zawodnika w inny sposób niż na kontrakcie B2B, co wcześniej nie było normą. A proszę mi wierzyć – w ostatecznym rozrachunku to ma niebagatelny wpływ na finanse.
Temat finansów dość często przewija się w ostatnim czasie przez Śląsk Wrocław. Przypomnijmy, że początkowo w budżecie miasta na 2026 rok przeznaczono 10 milionów złotych na Śląsk, a w styczniu po zakończeniu procesu prywatyzacji (nieudanego) radni przegłosowali jeszcze dodatkowe 30 milionów złotych na działalność klubu w obecnym roku kalendarzowym.
► ZOBACZ TEŻ: Kibice spotkali się z przedstawicielami Śląska i miasta
